Stworzyłem custom bluzy jednej z polskich marek sportowych!

Zdejmijmy buty na chwilę i zostawmy przed wejściem. Dzisiaj bluza.





Dawno nie robiłem żadnych customów... znaczy... dawno nie prezentowałem Wam żadnych moich projektów, co nie oznacza, że takowe nie powstają. Wręcz przeciwnie. Prawdą jest to, że buty odstawiłem na bok, siadając do nich jedynie na jakieś specjalne okazje. Pod względem modyfikacji mimo ogromnych możliwości obuwia sportowego, znacznie bardziej jara mnie to co można zrobić z odzieżą. Także sportową. Bo słowo sportowa ma tutaj ogromne znaczenie. Lecz szukając wrażeń i urozmaiceń, bardziej niż łatwej i wyhajpowanej bazy, postanowiłem na pulpit rzucić coś z naszego lokalnego rynku. Artykuł ten piszę będąc w Tokio i po kilku dniach utwiedziłem się w przekonaniu, że był to najlepszy pomysł. Dlaczego? Ogólnie postanowiłem tu w Japonii chodzić tylko w markach z Polski lub takich dedykowanych Polsce. Głównie dlatego, że tutaj co druga osoba po Harajuku biega w Bape, Supreme, Off-White, Balenciaga i Vetements, a ja jednak stawiam na indywidualizm. 


Jedną z niewielu polskich marek, która ma rzeczywiście coś wspólnego ze sportem jest 4F. Z jednej strony sieciówka, której produkty są dostępne w bardzo wielu miejscach. Z drugiej natomiast jest to marka, która współpracuje ze sportowcami, jest partnerem Polskiego Komitetu Olimpijskiego i to właśnie w ciuchach tej marki polscy sportowcy sięgają po medale. Jest jeszcze jeden ważny powód dlaczego 4F był dobrym pomysłem. No dobra dwa. Pierwszy z nich to fakt, że to nie marka, która pod przykrywką sportu sprzedaje jeansy i koszulki z napisem "Rebel" na klacie. Część ciuchów to typowo funkcjonalna odzież przeznaczona do uprawiania sportów, a część to wygodne ciuchy "po treningu". Czyli na co dzień ale cozy. 



Drugi powód to Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 roku, które marka jako partner Polskiego Komitetu Olimpijskiego wspierać będzie. Wiedziałem, że mój custom będę chciał pokazać w Tokio, a bardzo lubię jak wszystko ma ze sobą jakieś powiązania. Oto i ono. Chciałem pokazać tu produkt marki przed nią samą.




Bazą do modyfikacji jest czarny fleece. Proste rozwiązania i minimalny branding. Jako punkt wyjścia potraktowałem funkcjonalność samą w sobie, widzianą w różny sposób w zależności od punktu siedzenia. Ja osobiście bardziej niż w sporcie, inspiracjami siedzę w tematach militarnych. Dlatego na bluzie pojawiły się naszywane duże kieszenie cargo - takie jakie występują na kamizelkach taktycznych. 3 czarne kieszenie z kurtkowego poliestru obszyte zostały nicią w kolorze safety yellow. 


Jedna z kieszeni zasłaniająca branding 4F na klatce piersiowej, uszyta została z czerwonego poliestru. Czarny i czerwony to idealne połączenia - kto mnie zna ten nie potrzebuje większych wyjaśnień. Na czerwoniej kieszeni moja metka. 




Lubię takie zaburzenie symetrii. By je wzmocnić na jednej z części bluzy zostały wyhaftowane logotypy marki 4F jako pattern w opcji black on black. Subtelnie, bez krzykliwych kontrastów, najlepiej. 




I to na tyle z teorii. W praktyce to prezentuje się tak jak na zdjęciach, które powstały na dzielnicy Asakusa w Tokio. Tłem dla zdjęć jest jeden z budynków świątyni Senso-ji, która jest najstarszą świątynią buddyjską w Tokio. Co prawda odbudowana po II Wojnie Światowej, ale historycznie powstała w 645 roku. Zważywszy, że Letnie Igrzyska Olimijskie to przyszłość, chciałem by dla obecnego projektu tłem było coś starszego, a zarazem bardzo charakterystycznego dla Tokio. Dlatego Senso-ji, choć 7ELEVEN też kusił.

Projekt powstał w klasycznej opcji 1/1.

Zdjęcia: Patrycja Gacka

Podziękowania: Cezary Zbrożek/Adam Suchnicki

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz