Drugi numer Streetwear Zine to przesycone lata 90te i obskurny kiosk pod Vitkacem.

Bo kto powiedział, że tak nie można?






Wymyślając projekt Streetwear Zine uznaliśmy z Dawidem, że będzie to przede wszystkim dobra zabawa, ale także sposób by rzucać sobie samemu kłody pod nogi w postaci wyzwań, którym sprostać trzeba. Takim sposobem w lutym zaprezentowaliśmy premierowny numer zina (link), który po niesamowitym przyjęciu przez środowisko był jedynie znakiem, że nie możemy tak zakończyć sprawy.





Temat nie był prosty. Misją było znaleźć nowy temat, któremu poświęcimy cały numer rozkładając go na mniejsze elementy w postaci sesji zdjęciowych, grafik i wszystkiego dookoła. Postanowiliśmy skupić się na latach 90tych, od których branża modowa nie potrafi się odkleić od kilku lat. Jednak znaleźliśmy w tym swój sposób. Postanowiliśmy to co popularne globalnie przenieść na polską codzienność, daleką od Hypebeasta, czwartkowych dropów Supreme i jakiejkolwiek świadomości tego co popularne. Idealną inspiracją estetyczną okazało się czasopismo młodzieżowe BRAVO, które przybyło na nasz rynek z Niemiec dwa miesiące przed moim urodzeniem. Tani druk średniej jakości, który za czasów, gdy sam byłem w szkole podstawowej/gimnazjum dostarczał co 2 tygodnie porcje informacji i gadżetów moim koleżankom z klasy i porcje szydery z zawartości mi i moim kolegom.




I oto on. Streetwear Zine #2 tak bardzo daleki od tego co działo się w pierwszym numerze. Okładka bogata w kolory, krzykliwe hasła, ogrom informacji o zawartości oraz Maffashion jako główną bohaterkę. W środku przepych i specyfika polskich lat 90tych, które nadal są żywym (ale niekoniecznie modnym) tematem w 2018 roku. 6 edytoriali, w których obok Maffashion i świetnych modelek znajdziesz sesję z moją mamą. Tak z moją mamą. 4 plakaty i 9 naklejek, gdzie poza moimi wymysłami coś od siebie dorzuciła Machonis oraz Zgrywus.


Gdy w naszych głowach powstała koncepcja na drugi numer, wiedziałem że premiera musi różnić się od tego co zaproponowaliśmy za pierwszym razem. Minimalistyczny projekt pasował do Vitkaca - miejsca gdzie dobra ekskluzywne mieszają się z coraz większym popytem na streetwear. Drugi numer z wypożyczalnią filmów w środku, Ikarusem na zajezdni i hołdem dla bazaru Olimpia, nie mógł mieć premiery w innym miejscu niż kiosk - to przecież tu kupowało się Bravo, gdy młodzież jeszcze kupowała czasopisma. Dzięki podjęciu współpracy z marką adidas Originals (dzięki za zaufanie i podjęcie ryzyka hehe!), planowanej imprezie promującej damski model butów FALCON na piątym piętrze w Vitkacu oraz silnej wizji, udało nam się postawić kiosk bardzo blisko miejsca, w którym odbyła się premiera pierwszego numeru. W sumie to przy samym wejściu do Vitkaca.




Lecz nasz kiosk nie mógł być tak fancy jak witryna Louis tuż obok. Chciałem prawdziwego kiosku. Takiego, który pewnej nocy, gdy właściciel spokojnie spał, stanął na drodzę ulicznego artysty stając się dla niego płótnem. W tej sytuacji kiosk mógł pomalować tylko jeden człowiek. Ten sam, który stworzył dla nas logo Streetwear Zine.

RIAM





A w trakcie malowania dodatkowo postanowiłem stworzyć nowy merch (drugi), w którym ja i Dawid pojawiliśmy się o 21 w kiosku, serwując ludziom efekty naszej pracy.



Z ciekawostek:
Pomysł na projekt zrodził się w mojej głowie ok godziny 13 w piątek (14.09). Zdjęcie malowania kiosku przez Riama zostało poczynione przez 502 ok godziny 14. Dzięki zaradności mojego serdecznego kolegi Mariusza, stworzony projekt został urzeczywistniony kilka godzin później, a o 21 z Dawidem siedzieliśmy w kiosku w takich samych koszulkach. Zajaweczka.



Wróćmy jednak do tego co działo się o 21, a nie w czym.


Koncepcja premiery zina jest prosta. Przynajmniej dla mnie. Z racji, że w 2018 roku zobaczyć coś w interencie jest zdecydowanie bardziej normalne niż w rzeczywistości, zin można zgarnąć tylko wtedy,  gdy konkretnego dnia, o konkretnej porze ruszy się dupę w konkretne miejsce. Tak rozumiem ekskluzywność dzisiaj. Szczególnie gdy premiera odbywa się w takiej branży, o takiej specyfice i w takim miejscu. Dlatego każdy kto się pojawił dostał zina za free. Tak samo jak pierwszy numer, ten wydawaliśmy ludziom osobiście. Po kilka sztuk można było też wygrać na grupach Hypetalk oraz Hypegirls i myślę, że w najbliższym tygodniu pojawi się jeszcze kilka opcji zgarnięcia egzemplarza dla siebie.




A teraz ostatnie kilka słów o zinie.
Projekt Streetwear Zine to nie jedynie ja i Dawid. Wręcz przeciwnie. To mnóstwo ludzi, którzy zostali zaproszeni do projektu, lub sami zasugerowali swoją pomoc. Wszyscy zrobili to dając z siebie 100% by zin dzięki nim stał się jak najlepszym możliwie projektem. I myślę że taki właśnie jest. Część osób angażowała się bezpośrednio w sesje, część dzieliła doświadczeniem, udostępnia produkty, czy tworzyła dedykowane grafiki. Dla mnie osobiście najważniejszym jest to, że mimo iż niekoniecznie z każdym dzieliłem się bogatym opisem całej koncepcji, ludzie zaufali nam wchodząć w to w jakimś stopniu "w ciemno". Mam nadzieję, że nikogo z Was nie rozczarowałem (hehe).

Dlatego szacunek dla Was wszystkich!
Dziękuję Dawid za wytrzymałość w pracy.
Dziękuję Patrycja za wytrzymałość w życiu.
Dziękuję adidas Originals za pomoc.
Dziękuję Marta, Edwin, Karolina, Ania, Paula, Michał, mógłbym tak bez końca! Dziękuję Wam wszystkim!

Już teraz mogę zdradzić, że sukces drugiego numeru to kolejna motywacja, by dostarczyć Wam trzeci. Dla mnie to ogromne wyzwanie i jeszcze większa ekscytacja.

Bawimy się dalej. 

Zdjęcia (poza tymi dwoma wyżej): 502

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz