Czy streetwearowe bootlegi działają w obie strony?

Oto moje pytanie dnia.





Czy streetwearowe bootlegi działają w obie strony? To pytanie męczy mnie bardzo często. I choć granice w tej bootlegowej grze mogłyby wydawać się cienkie, sprawa wygląda tak, że nie każdy może zakreślać je na modowej mapie tym samym cienkopisem. Kradzież logotypu Chanel przez Stussy jest jednym z największych klasyków, a zarazem początków streetwearu.



vs.


Koszulki Palace z bootlegiem Versace, czy Gosha Rubchinskiy z Tommy Hilfiger wyprzedały się w sekundy.


vs.


Mocna prowokacja, której nikt nie traktuje jako kradzież. Albo przynajmniej nie sprawia to takiego problemu, by produkt miał się nie sprzedać, bądź zostać wycofany. Inaczej to działa w drugą stronę. Gdy ten "większy" postanowi "pożyczyć" sobie coś co jest cool. Prosty przykład:

Gdy sieciówka typu Cropp pożyczy sobie bryłę kultowych Nike Air Force 1, internet jedzie z temat ostro nie szczędząc w słowach. Gdy BAPE pożycza tę samą bryłę i to jeszcze bardziej perfidnie, nazywając buta Bapesta, internet jedzie z tematem ostro nie oszczędzając hajsu by je kupić. Co prawda Supreme za kradzież od Louis Vuitton doczekał się kolaboracji, czego Cropp raczej z Nike nie doczeka. Ale sam fakt. Gdzie jest różnica? Bo za Croppem, czy Zarą stoją duże korporacje? Za BAPE także. Bardzo dawno temu minęły czasy, gdy był to niezależny brand. Podobnie jest w przypadku Goshy. Żeby nie było, nie bronię sieciówek, bo potrafią dobrze ukraść. Najzwyczajniej w świecie zastanawiam się czy jakiekolwiek zasady tutaj funckjonują? 

Spójrzmy teraz na trochę inny przypadek - marki, które także są wielkie, ale daleko im do tanich sieciówek - duże marki sportowe. Choć ciężko to udowodnić, można zakładać że marka adidas pożyczyła hasło Remeber The Future od polskiego projektu 1991 international, wykorzystując je w tamtym roku przy kampanii z Kate Moss. Choć to samo w sobie mało bootlegowe w sumie.

Ale to tylko przypuszczenia. Bardziej widoczne jest to w przypadku produktu z ostatniej kolekcji Pumy


Bluza, na której nadrukowana data odnosi się do powstania marki jest tak naprawdę połączeniem dwóch projektów Goshy Rubchinskiy'ego.



A żeby było ciekawej, model na stronie został wystylizowany podobnie jak ten w pokazie Goshy.


vs.


Tak samo jak obrońcą sieciówek nie jestem, nie zamierzam bronić wartości projektowej Goshy. Skoro sam gra w tę bootlegową grę, jest duże prawdopodobieństwo, że to też nie jest tak w 100% jego. Ale zastanawiam się po której stronie są takie projekty? Po stronie aprobaty Hypebeastów jak Bapesta, czy po stronie Beki z Croppa za ich AF1? Czy takie projekty mają podobną wartość emocjonalną, czy jedynie potencjalną handlową? Kto może, kto nie?

To tylko przykłady, które nawinęły mi się jako pierwsze. Mógłbym ten artykuł równie dobrze oprzeć o same inspiracje Kanye Westa i inspiracje innych inspiracjami Kanye Westa. Ale tak dla odmiany dziś po nim nie jadę.

Za to Ciebie zapraszam do dyskusji.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz