Piszę mniej, bo chciałbym więcej.

Trochę to dziwne, ale tak jest właśnie.




Pocięte buty leżą rozrzucone na podłodze. Na pędzlach zasycha farba przeznaczona do malowania pontonów. Przy komputerze leży karta pamięci ze zdjęciami, które dawno powinny znaleźć się na tej stronie, jako dopełnienie artykułu, którego jeszcze nie opublikowałem. Po drugiej stronie leżą nożyki do skalpela i opakowanie rękawic lateksowych Anna Zaradna. Farby, aceton, puszka po napoju witaminowym Tigera, który wypiłem dtrzy dni temu. Jest też kilka innych mniej bądź bardziej ważnych rzeczy, jak szkice ciuchów, które przykrył kurz, magazyny i inne pierdoły. Od czasu do czasu pojawiam się przy tym ja. Maluję buta, spoglądam na kartę pamięci ze zdjęciami, przypominam sobie, że muszę wyrzucić puszkę do kosza i po chwili znowu zamykam komputer, wrzucam go do plecaka i wychodzę z domu.

Od jakiegoś czasu tak to wygląda. Jedni mówią na to praca i zrzucają całą winę za brak czasu poza nią. Dla mnie to po prostu pasja, która pozwala mi się rozwijać i działać z różnymi ludźmi przy różnych projektach. Ich natłok powoduje, że zaniedbuję delikatnie to miejsce, zwane moim blogiem. Dzieje się dużo, a będzie jeszcze więcej. I choć nie lubię zapowiedzi, poziom ekscytacji jest tak ogromny, że nie mogę się oprzeć by czegoś nie napisać.

Dlatego powiem tylko, że pakuję się właśnie i jutro wylatuję do... INDII. Yup, właśnie tam. Hasłem przewodnim tego wydarzenia jest #RunTheStreets. Rozkmiń.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz