Oto powód mojej fascynacji kolekcją Puma x Ulica Sezamkowa

Uwaga! Ten artykuł nawiązuje do odległych czasów z mojego życia.





Przeważnie tego typu sentymenty mnie nie łapią. A jednak! Powróciłem do Polski. Zaczynam wracać do normalnego funkcjonowania i badania tego, co działo się przez ostatnie dni w tym szalonym świecie, w którym styl i tandeta idą ze sobą tak bardzo w parze, że aż ciężko określić co jest czym. Ale olać to co brzydkie. Skupmy się na tym co fajne, albo przynajmniej ciekawe. Pośród informacji prasowych trafiłem na kolekcję Pumy z Ulicą Sezamkową. Puma Pumą w tym przypadku, ale Ulica Sezamkowa... No i właśnie. Cofnijmy się nie 2 dni wstecz, a jakieś 9-10 lat. Wtedy to właśnie wymyśliłem sobie, że Elmo będzie pewnego rodzaju znakiem rozpoznawczym tego co robię. Czemu Elmo? Koncept Ulicy Sezamkowej, w którym głównym celem jest edukacja poprzez zabawę był dla mnie pewnego rodzaju inspiracją. Do dziś uczę się wszystkiego, dobrze się bawiąc przy tym. Elmo był czerwony, więc padło na niego. Zaczęło się od szarych dresów, na które koleżanka ze szkoły plastycznej naniosła charaktetystyczną czerwoną postać. Jarałem się mocno.




Moje ziomeczki wiedziały, że się jaram. To wszystko było do tego stopnia gorące, że moi rapujący towarzysze życia internatowego nagrali kawałek na moje urodziny. Później nagrałem do niego wideo, na którym tańczę c-walk. Śmieszne to było. Najchętniej nie przyznawałbym się do tego, ale w sumie to część mojej osobistej historii. To był 2008 rok.



Leciałem z tematem customów mocno. 2010 i mój bucket hat z Elmo. Kto w PL nosił wtedy bucket haty?! (śmiech)



Bywały też poważniejsze tematy chociaż ten jako jedyny był kupny - bluza zip hoodie. Rok 2011.



Prawdziwym gralem w mojej sezamkowej kolekcji była jeansowa kurtka, pomalowana przez tą samą osobę, która później zaprojektowała logo Social Animalz - Róża Maluje. Ale to było świeże!





Ostatnim z elementów, który powstał był sweter. Nie byle sweter, bo taki zrobiony przez moją mamę. Nic temu się nie równa. Towarzyszył mi on w wielu miejscach, lecz najbardziej się sprawdził podczas wyprawy na norweskie fjordy, gdzie przyszło mi nocować na słynnym Preikestolen.




Mocny kawałek historii. I choć dziś rzeczy te stanowią bardziej część mojej osobistej galerii niż element codziennego outfitu, to było to dla mnie czymś ważnym. Dlatego też najnowsza kolekcja Pumy mocno przypomniała mi o tym. Kolekcja jest mocno odjechana. Raczej ciężko byłoby mi w tym poginać po ulicach dziś, ale w klapeczkach Elmo bym śmigał. Poniżej kilka zdjęć kolekcji. W sprzedaży podobno będzie od dziś (10.03).

.zulu kuki











0 komentarze:

Prześlij komentarz