Byłem u gościa, który drukował ostatnią kolekcję Intruza.

I muszę przyznać, że to jedna z bardziej nietypowych akcji.



To wydarzyło się jakiś czas przed tym, gdy dostałem propozycję, by pojawić się w lookbooku Intruza. Marka, której podejście i estetyka nigdy nie były mi obce, zaprosiła mnie by zobaczyć etap powstawania kolekcji. Konkretnie etap nanoszenia grafik sitodrukiem. Odmowa w takich wypadkach jest niemożliwa! Wsiedliśmy z Bendżim do samochodu i ruszyliśmy do Koluszek pod Łodzią. Tutaj na co dzień stacjonuje Onan - oldschoolowiec, który sitodrukiem zajmuje się od ponad 20 lat. I gdy myślisz sobie o specjaliście od druku, który poświęcił tej działalności życie, wśród wyobrażeń pojawia się głównie ładny obiekt, ze świetną organizacją i specjalistycznie zaprojektowaną przestrzenią. Odstaw tego typu myślenie na bok. Intruz nie byłby Intruzem, gdyby przekładał nienaganne warunki pracy wielkich firm ponad człowieka i jego pasję. Historia Onana i ludzi od Intruza sięga lat 90tych i koncertów hardcore punk w Łodzi. W tamtych czasach Onan robił mnóstwo projektów dla wielu kapel punkrockowych. 




Drukarnia (o ile można to tak nazwać) Onana jest po prostu domem mieszkalnym, którego wygląd świadczy o jego bogatej (bardzo bogatej) historii. Tego nie da się opisać, lecz na próżno szukać tu przestrzeni umeblowanej tym, co w katalogu IKEA najlepsze. 3 pokoje tego przestronnego obiektu funkcjonują jako drukarnia lecz bliżej temu do zaawansowanego DIY niż firmy drukującej. Lecz na druku się skupmy. Konkretnie na sitodruku.






Technika sitodruku jest najczęściej stosowaną w przypadku odzieży. Samo sito to nic innego jak prostokątna ramka, na której naciągnięta jest siatka. Służy ona jako przestrzeń robocza dla grafiki, którą chcemy nanieść na odzież. Sita do kolekcji Intruza powstały przy użyciu emulsji światłoczułych, którymi powlekane zostały siatki.





Gdy emulsja wyschnie, sito umieszcza się w kopioramie. Ta u Onana to zdecydowania najbardziej hardcore'owa kopiorama jaką widziałem.





Po naświetleniu sita, spłukuje się pozostałości emulsji.




Następnie suszy się siatkę.



W drugim pokoju mistycznego mieszkania znajduje się karuzela. Dzięki niej możliwe jest szybkie i sprawne nakładanie farb na odzież.





By nadruk był trwały i odporny na pranie, należy go utrwalić. Do tego służy maszyna sporych gabarytów, która znajduje się w trzecim pokoju. Ciuch z nadrukiem przechodzi przez nią, gdzie w trakcie wędrówki traktowany jest temperaturą 160 stopni. Tyle jest potrzebne by nadruk ten utrwalić.










Na koniec dostajemy taki oto produkt.







To jest właśnie największym sukcesem Intruza - dbałość o detale. By produkt był dokładnie taki jak został zaplanowany, ludzie z Intruza sami uczestniczą w procesie drukowania, dobierając odpowiednie kolory farby na miejscu i pomagając w drukowaniu. Dzięki temu efekt końcowy jest po prostu zajebisty. Zresztą kto choćby raz nabył coś z Intruza sam pewnie się przekonał o tym. Jaram się takim podejściem i cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym, czerpiąc wiedzę od prawdziwych pasjonatów.


.zulu kuki




0 komentarze:

Prześlij komentarz