Jedna czwarta drogi za mną.

Uwaga. Ten tekst nie jest krótki.




Nie lubię podsumowań. Tak samo jak nie lubię grupek fejsbukowych, słabych zdjęć, śledzia i zapowiadzi projektów, do których się nawet nie usiadło. Nie lubię tego, gdy ktoś się spóźnia i tego gdy ktoś radzi jak żyć, bo z niczym innym w życiu własnym sobie nie radzi. Gardzę motywatorami na siłę tak samo jak samozwańczymi artystami, których poczucie estetyki jest tak silne, że do tej pory nie udało im się nic stworzyć. A takich wielu. I jak tych podsumowań nie lubię to pierwszy taki czas w moim życiu, gdy siadam sam ze sobą i rozmyślam nad tym co przez ostatnie 25 lat życia się wydarzyło. Gdybym zaczął wyliczanki osobistych sukcesów i porażek, wynik wskazywałby na dosyć produktywny czas. Taki w istocie rzeczy też był. Przez okres ten przewinęło się wiele osób, z którymi zawiązały się i rozsypały większe i mniejsze przyjaźnie. Zawiązały i posypały się także wszelkie romanse i związki, których ostatnim przystankiem jest taki szczęśliwy, trwający lat już kilka. 


Gdyby ktoś mnie zapytał co uważam w swoim życiu za największy sukces, po lekkim zastanowieniu, lecz z pewnością w głosie, odpowiedziałbym, że jest nią nadmierna pewność siebie i wiara we własne możliwości. Brzmi narcystycznie wiem. Ale fakt, że nauczyłem się nie wątpić w powodzenie własnych misji, przeniósł się także na moich bliskich i ich szczerą wiarę, która stała się dla mnie jeszcze większym motorem napędowym. Nic nie daje takiego kopa motywacji jak wiara ludzi dla Ciebie najważniejszych. Wydaje mi się, że człowiek pewny siebie jest w stanie dokonać wszystkiego. Pod warunkiem, że za samomotywacją idzie także akcja. Myślałem tak mając lat 15 i zaczynając swoją taneczną przygodę z Clown-Walkiem. Myślałem tak 3 lata później jeżdżąc po Polsce i prowadząc spotkania na temat historii kultury Hip Hop. Myślę tak i teraz mając za sobą niezliczoną ilość podróży oraz organizowania i uczestniczenia w przeróżnych projektach i inicjatywach. 


Wszystkie te niezwykłe przygody przeplatane 6 przeprowadzkami pomiędzy miastami różnymi, doprowadziły mnie do momentu w życiu, w którym czuję, że już prawie w 100% tworzę swoje. Nigdy nie będzie 100% bo zmiana sama w sobie jest niezbędnym elementem rozwoju. Co więcej, praca która jest mi powierzana, wynika z zaufania w moje możliwości, które z kolei są wynikiem wypracowanego doświadczenia, nie kwestią ukończonej uczelni wyższej w postaci wpisu w CV. Tak, wierzę w edukację, nie system edukacyjny. Jest dobrze, a czuję że kończąc etap zwany 25 lat życia, wchodzę na poziom, który staje się dla mnie samego nowym początkiem. A że nie mam w naturze rozpamiętywania własnych projektów i życiowych wydarzeń, spoglądam w przyszłość pewnie. Za jakiś czas pewnie będziesz mógł zobaczyć efekty tego co ja widzę teraz oczami wyobraźni.

Podróż trwa dalej.

Zdjęcia: ja

.zulu kuki


0 komentarze:

Prześlij komentarz