Recenzję adidas NMD x BEDWIN & HEARTBREAKERS tworzyłem 10km nad ziemią.

To zdjęcie powstało już na ziemi. Skandynawskiej ziemi.



25 listopada wszystkie oczy nabywców butów sportowych, fanów pewnej japońskiej marki, oraz tych którzy lubią kupić coś, by później sprzedać z nadwyżką, zwróciły się w stronę kolejnego projektu adidasa, w którym to model NMD został ubrany w estetykę marki BAPE. I jak cały świat polował właśnie w ostatnią niedzielę, pewien region został ekskluzywnie wyłączony z tego. Tak Polska też. Co prawda projekt ten nie został „odebrany nam” całkowicie. Będzie szansa w grudniu nabywać. Mimo, że to ten projekt moim zdaniem jest jednym z mocniejszych w krótkiej historii modelu NMD jak i w ogóle buciarskim świecie w 2k16, 25 listopada do sprzedaży trafił jeszcze jeden projekt. Także NMD. Także z japońską marką.


Tego samego dnia wylatywałem z Polski, dlatego uznałem że czas w samolocie wykorzystam produktywnie, dokonując recenzji projektu NMD R1 x BEDWIN & THE HEARTBREAKERS.


BEDWIN & HEARTBREAKERS podobnie jak BAPE powstał na bryle R1, wykonanej z syntetycznego materiału. Główną inspiracją dla cholewki buta są garnitury. Dlatego też but występuje w dwóch kolorystykach: szarej oraz granatowej. Ja powinąłem tą szarą w białe paski. 


But nie posiada żadnych nowych rozwiązań technologicznych, których w projektach NMD jeszcze nie było. Ale w tym wypadku zachowanie klasyki jest najważniejszym celem. Charakterystyczne klocki przy podeszwie buta są całkowicie białe. Podobnie jak taśma z tyłu cholewki. Jednak grafika na niej to nie Brand with the 3 stripes w różnych językach, a BEDWIN & THE HEARTBREAKERS. 





Eleganckiego wyglądu dopełnia biała tkana metka. Zachowana w minimalistycznej estetyce sprawia, że but mimo swojego sportowego charakteru, jest bardzo casualowy i fajnie by się prezentował, np. z białą koszulą. 


Mimo, że wiele takich projektów nasz kraj omija, ten można było nabyć w sklepie Street Supply. O ile mi wiadomo, jeszcze jakieś rozmiary się ostały. Jest także i kurtka uzupełniająca kolekcję. Polecanko.

A teraz wracam do eksplorowania Sztokholmu. Czołem!

.zulu kuki


0 komentarze:

Prześlij komentarz