Kolejny pokaz Goshy Rubchinskiy'ego odbędzie się godzinę drogi od polskiej granicy.

Rzut beretem, wagonem fajek lub spirytusem.



Rosyjski projektant, Gosha Rubchinskiy to od kilku dobrych sezonów pewnego rodzaju fenomen w świecie mody. O jego fenomenie pisałem ja kiedyś tu:





Mimo kultywowania kultury rosyjskiej, artysta ostatni raz prezentował swoje projekty w kraju, podczas debiutu w 2009 roku. Od tamtego czasu, głównym miejscem pokazów był Paryż. Jednak wraz z pokazem wiosna/lato 2016, Rubchinskiy przełamał kolejne konwencje prezentując swoją kolekjcę we Włoszech. I szczerze chyba nie byłby sobą gdyby kolejny raz nie postanowił złamać wszelkich zasad. Najbliższy pokaz projektanta, odbędzie się ponownie w jego ojczystym kraju. Mimo rozwoju mody w Moskwie, Rubchinskiy ogłosił iż jego najbliższy pokaz odbędzie się w Kaliningradzie, stolicy obwodu kaliningradzkiego. Tak więc jeżeli ktoś z Polski chciałby (i miał możliwość) wziąć udział w pokazie, to droga skomplikowana nie jest. Google Maps pokazuje, że od przejścia graniczne w Grzechotkach, dojedziemy na miejsce w 59 minut. Przekraczając przejście graczniczne w Bezledach, potrzebujemy godzinę i jedną minutę. 



Dlaczego Rubchinskiy wybrał akurat Kaliningrad? Możliwe, że historia miasta, jego zmieniających się granic i nazw stała się inspiracją dla artysty? Możliwe też, że Królewiec przez swoją historię jest pewnego rodzaju porównaniem do twórczości Rubchinskiy'ego, który nieustannie łączy w swoich projektach łączy Wschód i Zachód w jedno. Nie wiadomo. Pozstało czekać na pokaz, który sam w sobie może okazać się najlepszym wytłumaczeniem.



.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz