W przyszłości chciałbym mieszkać w kontenerze.

Tak wiem, brzmi dziwnie.




Gdy kiedyś z Patrycją rozmawialiśmy o naszym domu w przyszłości, wyznałem jej, że nie potrzebuję wiele i chciałbym mieszkać w kontenerze. Jej spojrzenie było bezcenne, aczkolwiek niosło ze sobą więcej politowania niż zrozumienia. Wiadomo, gdy patrzy się na obrazek powyżej na myśl raczej przychodzi brud związany z zastosowaniem tego przedmiotu, niż wygoda i komfort z jakim kojarzyć może się dom. Nic bardziej mylnego. Albo przynajmniej sam sobie to wmawiam, mając nieustannie w głowie wizje siebie jako kogoś komu ciężko jest znaleźć swoje miejsce na Ziemi. I nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że czuję się zagubiony. To bardziej fascynacja i chęć eksplorowania świata, która znacznie wyprzedza myśl o wylewaniu fundamentów. Kontenery nie od dziś stanowią mocną alternatywę dla murowanych budynków. Świetnie sprawdzają się jako sklepy sezonowe, czy też biura. Idealnym przykładem może być Boxpark w londyńskiej dzielnicy Shoreditch. 


Przebywając w Londynie rok temu, mój znajomy Piotr zabrał nas do miejsca, gdzie z kontenerów zbudowane są m.in całe biura. Coraz więcej lokali w miastach też powstaje na takiej zasadzie. Modułowość pozwala w bardzo prosty sposób montować oraz demontować powstałe budowle, a wymiary kontenera stanowią o wymiarach dodawanych pomieszczeń. I tak sobie myślę, że w przypadku dobrego rozplanowania przestrzeni, jest opcja by w momencie chęci wyprowadzenia się, zabrać cały powstały dom ze sobą. Z drugiej strony, jeżeli nie chce się czegoś takiego przewozić na drugi koniec świata to cena takowego kontenera nie jest duża. Używany waha się w okolicach 4 tysięcy złotych. Tak sobie rozmyślam o tym, a poniższe obrazki zdecydowanie uprzyjemniają te chwile. 


.zulu kuki












0 komentarze:

Prześlij komentarz