Od przedszkola... na Tattoo Konwent!

Gdańsk Tattoo Konwent 2016.




Na Gdańsk Tattoo Konwent wjechałem z zamysłem stworzenia relacji. Klasycznie. Taką wyposażoną w dużą ilość fajnych zdjęć, minimalizując udział tekstu, stworzyliśmy z 502 na exxist.pl (link). I tak przechadając między stoiskami, robiąc zdjęcie to tu, to tam, zdałem sobie sprawę jak daleko naprzód zaszliśmy. Nie my dwaj z apratami. My ludzie, tu w Polsce. 



W czasach gdy byłem mały i srałem w pampersy, Polska wyglądała trochę inaczej. Nie, nie prowadziłem obszernych notatek mając 13 miesięcy, które pozwalają mi o czasach tamtych wypowiadać się. Patrząc jednak na moich rodziców i rodziców osób mi bliskich, którym przyszło młodymi rodzicami być gdzieś pomiędzy komunistyczną Polską, a tą demokratyczną, można zauważyć różnic wiele. Są tacy, dla których wspólczesny świat szybkich zmian i wielu możliwości, biegnie za szybko i odpuścili sobie pościg za nim, truchtając wtedy gdy jest to konieczne. A są i tacy, którzy wskoczyli w to niczym surfer na idealną falę. Wątpie, by któremuś z rodziców za czasów moich pampersów, przyszło do głowy rodzinny weekend spędzić wybierając się na imprezę, która poświęcona jest trwałym modyfikacjom ciała. O ile takowe były. Wtedy jak wtedy. Czuję, że nie jeden rodzic dzieci lat 80tych i 90tych, dziś także na wydarzenie takie by nie ruszył, zasłaniając się zestawem stereotypów, które kiedyś mogły mieć więcej wspólnego z rzeczywistością niż dziś. Wiadomo są też i tacy surferzy, jak wspominałem wcześniej. Młodzi rodzice dziś natomiast to przeważnie moi rówieśnicy bądź osoby, o zaledwie kilka lat starsze. Albo i młodsze, tak też bywa. Ten świat  szybkich zmian jest dla nich tak samo naturalnym podwórkiem jak dla mnie. Jeszcze. Dla Ciebie pewnie też. Tatuaż nie kojarzy się wszystkim z kryminalistami, a posiadanie ich niekoniecznie sprawi, że nigdzie nie dostaniesz pracy. Wręcz przeciwnie czasem. 




Dlatego wypad na Konwent w obstawie własnych pociech nie stanowi dla wielu problemu. Co więcej, wydarzenie to nie tylko przyjmuje dzieci w biernej opcji uczestników. Specjalna strefa dla dzieci? Jest. Opcja porysowania? Jest. Tatuażu? Na bananie, ale jest. 




I to jest w tym niesamowite. To najbardziej przykuło moją uwagę. I gdy się zorientowałem, że przybywają tu ludzie z dziećmi, nagle zauważyłem, że takich jest mnóstwo. Gdy przyjdzie ten moment, że i ja będę mógł o takim małym powiedzieć "to moje", z wielką chęcia zabiorę je na każde tego typu wydarzenie, by mogło sobie rysować przy jednym stole z artystami i dziarać skórki od bananów. Kto wie, czy za jakiś czas młodzi ci nie staną się najlepszymi tatuażystami w Polsce? 




Tak więc tak... to kolejna edycja wydarzenia o nazwie Tattoo Konwent, którą wspominać będę dobrze. Świetny czas, by wyszukać kolejnego artystę, który naniesie nowe prace na me ciało. Świetny czas, by spędzić go ze znajomymi i pogadać trochę. Ogólnie Tattoo Konwent to świetnie spędzony czas.

.zulu kuki







0 komentarze:

Prześlij komentarz