Musiałem to zobaczyć, by Pokemony przestały mnie śmieszyć.

I cały sentyment poszedł się jebać.




Gdy Pokemon Go zaatakowały świat siedziałem sobie spokojnie z dala od cywilizacji, jakieś 40 kilometrów od Sztokholmu. W sumie to i nawet się ucieszyłem, że nowe generacje poznają smak naszego dzieciństwa. Sam gry nie zainstalowałem z dwóch powodów:
1. Odpoczywałem starając się minimalizować ilość czasu spędzonego przy kompie/telefonie.
2. Od dawien dawna pewna zasada własna zakazuje mi grać w cokolwiek komputerowego. I dobrze się z tym czuję.

Ale innym nie bronie. Widząc w internecie mocny boom na Pokemony, uznałem nawet że sam dam się ponieść fali sentymentu, rysując stworki te w streetwearowym wydaniu (link). Wróciłem do kraju i gdzieś tam pomiędzy rozmowami ze znajomymi wyszło, że kilku z nich też grywa. Początkowo lałem na to kto i co. Fajnie, że ludzie chodzą po mieście, zamiast siedzieć w domu. Robią kilometry, spędzają czas razem. Fajnie. 
W międzyczasie jednak w internecie zaczęło pojawiać się sporo filmów i gifów o tym, jak ludzie biegają po Central Parku jak zombie. Głupi Amerykanie pomyślałem wtedy. Tak najłatwiej pomyśleć. Chwilę później zmieniłem zdanie, gdy pod moim oknem jakiś dzieciak prawie wywalił się na ryj, ciągnąc hulajnogę jedną ręką, drugą szukając Pokemonów w swoim telefonie. Zero kontaktu z otaczającą go rzeczywistością. Na początku chciałem sobie wmówić, że młodzi nieogarnięci wkręcili się do przesady. Ale później idąc coś zjeść przeszedłem przez park, gdzie ludzie mogą potrenować czy coś.




To nie jest zdrowe. Tak samo jak to, że ktoś w Sejmie szukał Pokemonów, a trener Manchesteru United zabronił tego swoim piłkarzom. Nie ma tu wytłumaczenia w postaci zdrowych kilometrów, czy spędzania czasu na świeżym powietrzu, gdy nawet nie dostrzegasz, że jesteś częścią wielkiego zbiorowiska zombie. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że w grze tej ani nie możesz być najlepszy, ani innego większego celu to nie ma. Zbierasz Pokemony bo... zbierasz.




Tak to widzę. Jeśli tak banalna aplikacja odnosi sukces, nie chcę nawet myśleć o tym, co dziać sie będzie, gdy ludzie dostaną bardziej rozbudowane opcje "zabawy". Wiem, wiem możesz mi tłumaczyć, że Ty tylko czasem i się nie wkręcasz. Mówiłeś mi to. Ty też mi mówiłaś. Nawet zastanawiam się, czy ludziom nie bliżej jest do tych pokemonów, a nie ich trenerów. Wystarczy zwabić w jedno miejsce i złapać wszystkich. Dla mnie to jest pojebane i pelikan z Ciebie nie Ash Ketchum z Alabastii. Wybacz.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz