Moje szwedzkie biuro.

Dobra zmiana.



Pobyt z dala od kraju i jakiegokolwiek miasta, nie oznacza że nic nie robię. Wręcz przeciwnie. Wstaję wcześnie, wsiadam na rower i pokonuję ok 4km, by dostać się do mojego nowego, tymczasowego "biura." Po drodze udaje mi się przyuważyć zające, sarny i jelenie. Ludzi natomiast brak. Nawet fajne to. Przybywam na miejsce, parkuję rower rzucając go na ziemię i siadam do rysowania.



Całkiem spoko biuro te. Widok znacznie przyjemniejszy, niż szyby kolejnego biurowca.



Miejscówka wystrojona minimalistycznie, jak na Skandynawie przystało.



Kwiaty też jakieś mam.



Do tego drugie biurko, gdyby ktoś zechciał też przyjść do roboty.



I tak mija czas sobie. Muzyka jest tu zbędna. Ten naturalny szum i całkowity ludzi brak, inspiruje niesamowicie. Siedzę sobie i rysuję. 

.zulu kuki



0 komentarze:

Prześlij komentarz