Pracowałem przy sesji marki LUCKYU (backstage)

To prawda.



Każdy projekt, który jest czyjąś prywatną inicjatywą jest dla mnie wart znacznie więcej niż nawet najbardziej ambitny projekt, który wyszedł z rąk korporacji. Szczególnie gdy jest to inicjatywa kogoś mi bliskiego. Para moich znajomych postanowiła wyjść światu naprzeciw, przygotowując brand dedykowany mamom i ich pociechom. LUCKYU jest właśnie taką propozycją. Projekt zamknięty w obrębie znajomych i znajomych znajomych, był mega ciekawym doświadczeniem. Co ja tam robiłem? Wideo. Teraz prezentuję Wam kilka zdjęć z backstage prosto z aparatu analogowego. A niebawem moje wideo.

Już teraz możesz śledzić profil LUCKYU na Fejsie. Ba! Nawet powinieneś:


facebook.com/LUCKYU

.zulu kuki

























0 komentarze:

Prześlij komentarz