4 pary butów, które Jakub Wróbel nosi najczęściej.

Sezon drugi, odcinek drugi.





Lecimy z tematem dalej. Jakub Wróbel jest mym dzisiejszym gościem. Jest to człowiek orkiestra, który idealnie odnajduje się w roli dyrygenta. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że współorganizował on Warsaw Sneaker Market. Obecnie pracuje nad nowym eventem o mistycznej nazwie Detail. Poza eventami prowadzi on własną agencję kreatywną, która pracuje m.in. z takimi graczami jak Veteran czy City Sport. Sprawdźcie co Jakub nosi najczęściej i dlaczego.

Polecam być czujnym. Może niebawem Ty zagościsz w cyklu rotacji top 4.

.zulu kuki


•  •  •  •  •

Na wstępie dzięki Zulu za zaproszenie!
Jestem Jakub i lubię niszczyć fajne buty. Wychodzę z założenia, że kolekcja to nie tylko dobre pary, ale również ich indywidualna historia, która przejawia się w zadrapaniach, zagięciach, plamach i tego typu ozdobach. Moja przygoda ze sneakersami zaczęła się mniej więcej 9 lat temu od modelu Nike Air Force One, który przez kilka dobrych lat zdecydowanie przeważał w mojej kolekcji. Obecnie większość mojego zbioru to Nike oraz Puma, jednak coraz częściej zdarza mi się kupować również inne marki. Poniżej prezentuje cztery pary, które obecnie najczęściej goszczą na moich nogach:

  1. Nike Air Max 95 Neon
    Jeśli miałbym wskazać swój ulubiony model Air Max to zdecydowanie byłby to właśnie dziewięćdziesiątki piątki. Absolutny klasyk, do którego „dojrzałem” dopiero dwa lata temu. Doceniam w nim przede wszystkim ogromny komfort oraz nieszablonowy design stworzony przez Sergio Lozano (zainspirować jednego buta układem mięśniowym człowieka i procesem erozji skalnej to trzeba mieć łeb). Dodatkowo polecam zakładać go na wszelkiego rodzaju spotkania biznesowe, ze względu na +10 do siły argumentu i umiejętności perswazji.

  1. Nike Air Force One x Acronym
    Skoro wszystko zaczęło się u mnie od AF1, a Acronym to jedna z marek, które uważam za top of the top światowego streetwearu, to w momencie ogłoszenia premiery tej kolaboracji zagotowałem się jak 14 latek na widok Yeezy. W mojej ocenie była to najlepsza rzecz jaka wyszła w sneaker grze w 2015 roku - odświeżenie legendarnej sylwetki w sposób, który zaskoczył chyba każdego. Czysta perfekcja, która pokazuje, że nawet największe klasyki mogą zostać udanie zreinterpretowane w innowacyjny sposób. Życzę sobie i Wam, żeby brandy częściej kombinowały na podobnym poziomie jak w tym przypadku.

  1. Nike Flyknit Racer Bright Crimson/Black-Volt
    Akurat mamy obecnie lato, więc na moich nogach często gości Flyknit Racer. Jeśli miałbym wskazać najlepszy but na ciepłe dni, jaki kiedykolwiek miałem na nogach, to bez wahania odpowiedziałbym, że to właśnie ten. Serio, niewiele butów sprawia aż taką radochę z chodzenia jak właśnie Racer’y. Pamiętam moment, w którym kupiłem swoją pierwszą parę Flyknitów i przez długi czas nie mogłem wyjść z podziwu jak udało stworzyć się coś tak cudownego. W sumie nie ma się co dziwić skoro przez 4 lata kilkadziesiąt osób zajmowało się tylko i wyłącznie tym projektem. Polecam w szczególności jasne kolorystyki, bo tego typu but musi walić po oczach.

  1. NikeLab Dunk Lux x Pigalle
    W momencie gdy kupowałem tę parę byłem mega podjarany. Potem mój entuzjazm opadł i odstawiłem je w kąt zakładając je dosłownie kilka razy. Obecnie przeżywam powtórny zachwyt i katuje je jak szalony. Ogólnie Dunki przypominają mi o początkach mojej zajawki i gimnazjalno-licealnych czasach, kiedy to właśnie one królowały na ulicach. Szkoda, że w Polsce mają przypiętą negatywną łatkę – biorąc pod uwagę ilość genialnych edycji jakie powstały na przestrzeni lat, to kierowanie obelg w stronę tego modelu powinno być zakazane.
Widzimy się na Detailu!

0 komentarze:

Prześlij komentarz