4 pary butów, w których chodzę najczęściej.

Najczęściej w rotacji.


W mojej kolekcji raczej nie ma butów, w których nie chodzę. Po to są buty właśnie. Jeśli czuję, że któraś para więcej ze mną nie przejdzie, po prostu prezentuję ją komuś. Wśród tych aktywnych są 4, w których pokonuję najwięcej kilometrów. Ich właściwości oraz walory estetyczne sprawiają, że niemal automatycznie sięgam, po którąś z nich. Nie trudno zauważyć, że kolorowy ze mnie człowiek. Oto moje top4, które w rotatorze dni, przewija się najczęściej.

.zulu kuki


adidas Originals NMD Runner PK "Oreo"

Od kiedy miałem przyjemność pierwszy raz zapoznać się z modelem NMD (link), stał się moim faworytem. Primeknitowa skarpeta, zakończona ściągaczem, postawiona na piance Boost, której amortyzacja przypomina ci o tym, że nie idziesz na boso. Idealny but miejski, w którym całodzienne wyprawy miejskie straszne nie są.

•  •  •  •  •


Vans SK8-HI 
Mimo, że w mojej kolekcji najczęściej przewijają się biegówki, jest w niej specjalne miejsce dla Vansa. But może nie ma niesamowitych rozwiązań technologicznych, ale jego prostota i ponadczasowość sprawiają, że but ten także często staje się moim wyborem.

•  •  •  •  •


adidas Originals Tubular Runner PK

Tubular to trochę taki mój but do zadań specjalnych. Jeśli śmigam gdzieś, gdzie np. pracuję po drugiej stronie aparatu, rejestrując wideo, bądź jest jakaś inna akcja, to nawet się nie zastanawiam. W połączeniu z primeknitową cholewką, tuba jest elastyczna i bardzo wygodna. Osobiście uważam, że z rodziny Tubular Runner jest to najlepsze rozwiązanie. 

•  •  •  •  •


Nike Air Huarache NM

Huarache NM to trochę taki miejski ninja. Jego futurystyczny wygląd i ciekawe rozwiązanie sznurowania to coś świeżego. W dodatku but jest bardzo wygodny i podobnie jak w NMD i Tubularach, nie straszne są mu dłuższe trasy po betonowym lesie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz