Zdjęcia, które zrobiliśmy sobie sami.

Choć ciężko tu przywoływać określenie "selfie".


W tym wpisie będzie niewiele tekstu. Będzie za to Patrycja, ja, Praktica L, Canon 60D i 16 kilometrów z buta pewnego słonecznego dnia. Nic więcej. Głównie zdjęcia robiłem ja Patrycji. Czasem ona mi. A gdy zauważysz na zdjęciach nas razem, to znak że pomógł nam samowyzwalacz. Piękna zajawka. A jest jeszcze lepsza, gdy Twoja "druga połowa" także odnajduje w tym podobne źródło fascynacji co Ty sam. Wtedy jest najlepiej.

.zulu kuki




























0 komentarze:

Prześlij komentarz