Toy z Moschino bajtuje RIME.

I uważa, że jest spoko.

 
To że wielkie nazwiska i wielkie domy mody idą czasem na łatwiznę i potrafią sobie coś tam, ładnie mówiąc „zapożyczyć”, tajemnicą nie jest. Każdy broni swej kreatywności zasłaniając się inspiracją i innymi sprytnymi określeniami. Wśród tych wszystkich jest i on. Człowiek odpowiedzialny obecnie za włoski dom mody Moschino, Jeremy Scott. Fakt, że zdarza mu się coś podjebać i się pod tym podpisać niebawem stanie się jego znakiem rozpoznawczym. W swojej kolekcji AW13 „zapożyczył” sobie prace, które Jim oraz Jimbo Phillips wykonali dla marki Santa Cruz Skateborads.




Minęły dwa lata, a „genialny” artysta poczynił kolejny kreatywny krok. Na głównych elementach kolekcji AW15, które można było zobaczyć między innymi na takich postaciach jak Gigi Hadid czy Kate Perry, pojawiły się prace writera, ukrywającego się pod pseudonimem RIME. Jeremy Scott i Moschino zostali pozwani za kradzież przez autora i tu zaczyna się zabawa. Rozprawy się ciągną, Jeremy Scott przyznał się, że miał pomysł na kolekcję inspirowaną graffiti, ale to nie on stworzył grafikę widniejącą na kolekcji. Lecz to co wzburzyło we mnie emocje to komentarz „sprawców” do całej sytuacji.




Praca „Vandal Eyes” stworzona przez RIME w 2012 roku na jednym z budynków w Detroit, została wrzucona tam nielegalnie. W końcu to graffiti. W orzeczeniu Moschino i Scotta pojawia się tłumaczenie, że skoro praca jest nielegalna, to nie można w legalny sposób rozszyć sobie praw do niej. Z jednej strony może mieć to sens, przynajmniej prawnie. Z drugiej, istotniejszej jednak, tacy ludzie jak Jeremy Scott są uważani za artystów. Dla mnie nie, ale ogółem tak. I taki o artysta ignoruje prawa do pracy innego artysty. No kurwa. Da się tak zapewne w dwóch przypadkach. Pierwszy, gdy kasa pozbawiła Cię mózgu. Drugi, gdy proces tworzenia jest Ci obcy. W tym wypadku stawiam na promocyjne 2w1. Co ciekawe gdy Banksy tworzy jakąś swoją pracę to ludzie ściany skrobią, by ją sprzedać mimo, że w świetle prawa powstała jako wynik wandalizmu. A gdy inny artysta coś wrzuca, to sprawa nie jest już taka oczywista. Chora sytuacja. 


Już lepiej by było gdyby Scott przyznał się do kradzieży, przeprosił i zamknął japę. A tak to jest bajterem, prawie artystą i kimś szczerej uwagi niewartym. Przynajmniej dla mnie. Tak więc drogi Jeremiaszu Skociński, chuj ci w wybieg!

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz