Opowieść o plemieniu brakiem własnych pomysłów splamionym.

Uwaga! W tym wpisie przejawiam cechy zapatrzonego w siebie dupka.




Albo bardziej w to co tworzę. Mimo, że od jakiegoś czasu nie sprzedaję odzieży sygnowanej logotypem Social Animalz, projekt żyje nieustannie. Social Animalz to ludzie. Kto miał możliwość zakupił co mógł. Kto ma to nosić ten nosi z dumą jako część składowa wspólnej kreatywnej myśli. Niebawem może wypuścimy jakiś drobny limit z jednym z projektów, które leżą i czekają aż coś z nimi się zrobi. Ale ja nie o planach dziś. Choć ktoś miał dosyć łatwy niedawno. We are Social Animalz i Join the Tribe to dwa hasła, które towarzyszą projektowi od początku. A dziś ktoś wraz z przepływem pomysłów niczym Warta przez Poznań, odpalił markę o nazwie tribe. W tym mieście właśnie. I ogólnie na projekt nie zwróciłbym uwagi, gdyby nie fakt że brand ten taguje swoje zdjęcia pod #STREETWEARNOMADS i wykorzystuje wymowne hasła „join the tribe” publikując treści na Instagramie. Już nie wspominając o tym, że metki to połączenie patentu Black Scale z logotypem Fred Perry. Nie mam wyłączności na żadne hasła, przysłowia i powiedzonka. Ale szacunku do copycatów też nie. Wysokiej sprzedaży życzę.

.zulu kuki




0 komentarze:

Prześlij komentarz