Analog moim nowym najbliższym przyjacielem.

Ładuję kolejny film, a cyfra coraz częściej zostaje w domu.


W sumie wyszło spontanicznie. Jakaś rozmowa o zdjęciach i o tym, że ktoś tam w domu ma stare aparaty i ich nie używa. W taki oto sposób dostałem Zenita, którym po szybkiej naprawie, zacząłem trzaskać foty. Niestety po wywołaniu zdjęć okazało się, że jego sprawność nadal nie jest taka, by zdjęcia szczerze cieszyły. 502 wtedy przypomniał mi, że mam jeszcze Praktice. Do tego z obiektywem Carl Zeiss 2.8/50mm. Kupiłem kolejny film czarno-biały 36/400 i załadowałem moją starą-nową zabawkę. To nie jest tak, że już olewam cyfrę, ale w zdjęciach tych jest coś magicznego. Może to, że po zrobieniu nie możesz od tak sobie sprawdzić efektu i ewentualnie usunąć, gdy Ci się nie podoba. No i sam fakt czekania na wywołanie. Taka trochę odskocznia od nieustannie przyśpieszającej codzienności. Nie będę dużo pisał. Jaram się po prostu. Co jakiś czas będę zapodawał tu wywołane efekty. Bez podkręcania czegokolwiek, prostowania i żadnego innego ingerowania w obrazek. 

Na zdjęciach głównie Deny, bo głównie w trakcie realizacji wspólnego projektu foty te trzaskałem. I dobra z niego mordeczka.

.zulu kuki













0 komentarze:

Prześlij komentarz