Najbardziej emocjonujący weekend lutego za nami.

Zabrałeś dziewczynę na pizzę, czy dzień wcześniej się spłukałaś kupując nowe Jordany?



Uff! Jakie szczęście, że mamy to już za sobą. Można teraz na spokojnie podejść do tego co się wydarzyło. Choć weekend liczy się przeważnie od piątku, ten zaczął już się w czwartek i zalał informacją niczym niechciany spam, pozostałe dni przeznaczone na odpoczynek, refleksję i mycie okien. Chodzi oczywiście o pokaz Kanye Westa. To już trzeci Sezon jego zmagań modowych i muszę Wam powiedzieć, że coś w tym serialowym oznaczaniu kolekcji jest trafionego. Prawdą z pewnością jest to, że od „sezonu” do „sezonu” Kanye West nie schodzi z ekranów. Ani na chwilę. Wypracował sobie niesamowitą umiejętność skupiania na sobie uwagi wszystkim co robi. Nieustannie. Ma do dyspozycji całą obsadę rodziny Jenner-Kardashian, która skutecznie zwraca na siebie uwagę tym, że hmm… jest. Ale wróćmy do pokazu, bo przecież był jakiś.



Zmiana miejsca na Maddison Square Garden zmuszała do zmiany koncepcji. Co prawda modele nadal stali nieruchomo, ale tym razem na dwóch podwyższonych platformach oraz pomiędzy nimi. Ogólnie wyglądało to bardzo chaotycznie i ludzie chcący w tym show podziwiać ciuchy, raczej mogli sobie to odpuścić i zamiast tego odpalić jakiegoś Snapchata, pooglądać dupę Twojej dziewczyny na Instagramie, czy coś. Nie trzeba być wróżbitą Łukaszem, by móc przed pokazem opowiedzieć o jego klimacie. Wiele się nie zmieniło w tym sezonie. I jak całość jako kolekcja kompletnie mi się nie podoba, znalazłoby się kilka rzeczy, które zwróciły moją uwagę. Nie bądźmy już tacy zero-jedynkowi.




Przeglądając Hypebeasta w poszukiwaniu jakiś newsów, co chwilę trafiałem na publikacje odnośnie jakiegoś aspektu pokazu. Poprzeglądałem to sobie. I jak z początku chaos prezentacji zupełnie mi się nie podobał, musiałem trafić na artykuł, którego treść nakazała mi oddać pewnego rodzaju szacunek koncepcji. To nie jest props dla Westa, aczkolwiek sam musiał taki zamysł zaakceptować. Za zaprojektowanie wyglądu pokazu odpowiedzialna jest artystka Vanessa Beecroft. A inspiracją musiało być to zdjęcie.



Podobnie? I tu przekaz ukryty jest właśnie. Zdjęcie to pochodzi z 1995 roku, a autorem jest Paul Lowe. Obrazem jest obóz uchodźców w Rwandie, dzień po masakrze w Kibeho. W ramach wtargnięcia żołnierzy Tutsi zginęło od 5 do 8 tys. ludzi. Przyczyny tej tragedii do dziś są niejasne. Hasła w internecie, że kolekcje Westa przypominają ciuchy "jak dla uchodźców", przestają być już takie sarkastyczne. Jakie ma to odniesienie w pokazie Westa? Furtka interpretacji otwarta.




Otwarta jak drzwi sklepów w całym kraju, pod którymi ludzie ustawiali się kolejkami, by móc nabyć reedycję butów Jordan Brand IV White/Cement.



Cieszę się, jeśli Tobie też się udało. Mi się nie powiodło. Głównie dlatego, że nawet nie próbowałem. Mój stosunek do buta z pajacykiem jest dosyć specyficzny. Kariery Jordana nie śledziłem, podobnie jak jakieś 95% ludzi koczujących pod sklepami w sobotę. Moja kolekcja w ostatnim czasie odnotowała spadki, gdyż z 3 par została mi jedna. Jedną sprzedałem, drugą oddałem bezdomnemu o imieniu Jerzy. Ale jeśli Tobie udało się zgarnąć parę to props! Mam nadzieję, że odłożyłeś kilka złotych więcej, by dziewczynie swej udowodnić miłość w dniu, w którym takie sprawy się udowadnia. 


No chyba, że starczyło Ci tylko na jeden bilet do kina, ona wyciskała łzy wzruszenia w sweter przypadkowego kolesia siedzącego po prawej, a Ty ocierałeś łzy szczęścia, nie spuszczając wzroku ze swojego nowego skarbu. Niech tylko pogoda się poprawi, a będziecie mogli wyjść gdzieś razem.Tylko Ty i Twoje buty.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz