Mój Londyn i moi ludzie.

Moje, moje, moje.



Lubię takie scenariusze. Wraz z Michałem502, Katie i Patrycją spotkaliśmy się 1 stycznia, by wspólnym obiadem przywitać rok 2016. Jaki pierwszy obiad taki cały rok rzekłbym. W miedzyczasie ktoś rzucił hasło oznajmujące, że na początku lutego lecimy do Londynu. Czas na namysły sobie odpuściliśmy, zabierając się za kupowanie biletów. Żaden specjalny cel temu nie towarzyszył. No może fakt, że akurat 502 miał swoje urodziny w tym czasie. Rozkmiń!




Ale nic poza tym. Chill i szwędanie się bez celu. W Londynie to czysta przyjemność, a nawet obowiązek. Przynajmniej ja taki czuję i takie bezinteresowne wypady dają mi najwięcej. Pewnie, że strzeliliśmy kilka fot pod OOTD, ale to całkowicie przy okazji. Aczkolwiek aparat tylko sporadycznie chował się do plecaka. Jak ostatnio czułem lekki brak zajawy na robienie zdjęć, tak Londyn inspirował mnie niemal na każdym kroku. Zbadaj małą galerię, która powstała przez niecałe 2 dni mojego pobytu w mieście, które uwielbiam. Głównymi bohaterami zdjęć jest miasto samo w sobie, Patrycja, Katie, 502 i Kuba, który zawsze serdecznie wita nas w Londynie.


















No i mały backstage by Kuba.

.zulu kuki



0 komentarze:

Prześlij komentarz