Cały kraj śmieje się z ludzi czekających pod WSS.

Nikt nie mówił, że w normalnym kraju żyjemy.


Naprzykrzająca się kontuzja kolana sprawia, że tracę ochotę na cokolwiek, ale jak widzę, że cały kraj już się zaangażował w sprawę, to popierdolę sobie głupoty z Wami. A co! Internet wchłonął temat, motywując najgorsze kreatury do możliwości wylania z siebie zabawowego komentarza. To ten czas! Każdy przez chwile może spróbować swoich sił w pewnego rodzaju Roastcie. Ten Wojewódzkiego był żenujący, więc jest szansa zrobić coś lepszego. Ilość łapek zweryfikuje, czy główkowanie się nad pisankami, przyniosło blask i sławę. Telewizja też się włączyła do gry, aczkolwiek to mnie nie dziwi. Serwowanie tematów zastępczych to specjalność tego medium. 


Tak, chodzi o Warsaw Sneaker Store i piątkową premierę adidas Yeezy 350 Boost „Pirate Black”. No przecież od początku wiedziałeś, że o to chodzi. Nie wiem z czego mam większą bekę. Z tego jak zjawisko wcześniej nienagłaśniane w Polsce stało się główną informacją tygodnia, czy z tego jak główna informacja tygodnia wpłynęła na chęć wypowiedzenia się tak wielkiej ilości osób. Ale lubię to nasze społeczeństwo, które na sandałach ze skarpetami wyrosło. Jest to taki kraj śmieszków i z wszystkiego pośmiać się można. Fajne to.


No i siedzą sobie pod sklepem od poniedziałku, żeby kupić buty w piątek. Beka? Czy ja wiem. Na świecie ludzie też sobie siedzą pod sklepami jak czegoś chcą. Rozkładają namioty i robią pikniki odcięci na kilka dni od rzeczywistości. To że Ty tak nie robisz, nie znaczy, że to jest pojebane, tylko… że Ty tak nie robisz. Czy to popieram? Ciężko powiedzieć. Z pewnością rozumiem to, że jak czegoś się chce to się robi wszystko, by to zdobyć. Ja tak mam. Jeśli Ty odpuszczasz, to nie dziwię się, że śmieszne komentarze w internecie to jedyne co Ci zostało. 


I mało mnie obchodzi czy ludzie ci siedzą tam, by je nabyć i nosić, czy sprzedać. Mogą nawet je spalić. Nie moja sprawa. Poświęcają swój czas, na swoje prywatne cele, a cały kraj robi z tego publiczną sprawę. Ciebie za stanie w kolejce po browary nikt publicznie nie rozlicza. Nie jest mi ich szkoda jeśli tam marzną. Szczerze to małe znaczenie ma to po jakie buty tam stoją, siedzą i leżą. Byłaby to moja sprawa, gdybym siedział tam i co 5 minut odliczał czas do piątku, do godziny 11, ocierając nos z glutów. 

Najważniejsze jest to, że Ty piszesz kolejną śmieszną rzecz na ten temat, a oni dalej sobie tam siedzą i nawet jak to przeczytają, to mają Ciebie i te Twoje wypociny w dupie. Te moje też i chwała im za to.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz