Bal kostiumowy Kanye Westa zwany Yeezy Season 1.


Wjechał na salony!

Butiki, sklepy i strony internetowe też.
I jak jedni się zachwycają, bo to Kanye, tak inni hetują. Z tego samego powodu. Staram się nie zapisywać do żądnego z tych crew, ale też mam świadomość jaką siłę hajpu ma wszystko co wyjdzie spod szyldu przyszłego kandydata na prezydenta USA (hehe).


O przejściu z obozu Nike do obozu adidasa było głośno. Nawet bardzo. Po pokazie Yeezy Season 1 w Nowym Jorku, na początku 2015 roku, jeszcze bardziej. Każde pierdnięcie czy porządna dwójka w wykonaniu pana Westa, jest okraszona obfitym komentarzem na Complexie, Hypebeastcie i każdym podobnym portalu. Pod warunkiem oczywiście, że wymienionych czynności dokonywał się ubrany w jakąś nową kolorystykę swoich butów, bądź swoją bluzę. I sam fakt, że o tym pisze, świadczy że i ja o tym czytam. A za bardzo do fanów nie należę. Więc pomyśl o ludziach, którzy lubią posłuchać sobie jego muzyczki, o jego fanach i tych sajko, którzy w każdym kalendarzu do 2058 roku zamalowali dni października krwisto czerwonym markerem.



I mimo tego, że sam West chciałby przekonać ludzi, że jest projektantem, a nie celebrytą podpisującym ubrania swoim imieniem, to się nie zmieni. Niezależnie od tego jak dobre czy słabe ubrania by to nie były, zawsze będą to ubrania Kanye Westa i w wielu przypadkach na podstawie tego zacznie się ich ocenianie.

Koniec z ogółem. Teraz bardziej subiektywnie i bardziej na temat projektu Yeezy Season 1, a nie twórcy.

Na początek współpracy KW x adidas, otrzymaliśmy buty Yeezy 750. But nie w moim typie, aczkolwiek na żywo zdecydowanie lepiej się prezentuje niż na jakichkolwiek materiałach. Charakterystyczna podeszwa, wykorzystująca technologię Boost, połączona z zamszową cholewką. W moim odczuciu but wyglądał na niedopracowany, lecz nie wiem czy nie taki był zamysł.



Następnie naszym oczom i portfelom ukazały się pierwsze adidas Yeezy 350 i to był ogień. My patrzeliśmy na buty, buty na portfel, a portfel na stronę marki i zegarek, w tym samym czasie. Zniknęły w mgnieniu oka. Niski, sprytny but, na podobnej podeszwie co 750. Zarówno pierwsza kolorystyka, jak i czarna wersja Pirate, były sztosami. Chyba największymi w dotychczasowej współpracy z niemieckim gigantem. 





Im bardziej lato spierdzielało w stronę krótszych dni i dłuższych spodni, internet dawał znaki, że czas na kolejny Fashion Week i Season 2 na wybiegu. Uczucia ponownie mieszane. Wiele śmiechu i trolli, ale też konstruktywnej krytyki. Moje wrażenia? Mała różnica między S1 a S2 i jeśli kolejny "sezon" będzie w podobnym klimacie, pan West szybko skończy z metką nudnego i przewidywalnego tasiemca, próbującego być projektantem. Chociaż fajnie, że nadal w militarnym klimacie. Jakoś.



No i przyszedł czas na październik. I z racji, że za produkcję odpowiedzialny jest adidas, kolor tu nie ma znaczenia. Przypomnijmy sobie zatem jak wyglądał Season 1 w trakcie nowojorskiego tygodnia mody.


A teraz moja opinia:
Jest spoko.
Głównie dlatego, że jest tak militarnie. Poza kamuflażem i dużą ilością militarnej zieleni, formy także wyjęte z oddziału. Wśród nich swetry, parka czy bomber jacket. Ponadto dresy, koszulki,  bluzy i trochę dodatków w postaci toreb i plecaków. Całkiem spójnie.




Ale jest też mniej spoko. Kolekcja jest może i spójna, ale nie jest duża. Kolejny punkt to ceny. Co prawda West nie musiał się zastanawiać czy ktoś to kupi, bo to było oczywiste. Aczkolwiek pamiętam jego wypowiedzi, że nie chce by jego ubrania były limitowane i drogie, bo chce by były dla ludzi. Gówno. Są i drogie i limitowane. I jak czytam, że kurtka jest z 100% włoskiego poliestru to zastanawiam się kto tu nie lał. No chyba, że plastik z Włoch jest w jakimś stopniu lepszy od innych plastików. Nie wnikam. 



Ogólnie jednak z mojej strony brak określonego stanowiska. Trochę plus i minus jak K44. Chociaż szczerze cieszę się, że adidas kończy swój udział w produkcji ubrań. Season 1 był pierwszym i ostatnim. adidas x Yeezy pozostaje przy butach no i spoko. Hmm... no poza tym co wyszło w październiku, czyli Yeezy 950. Jak zdjęcia detali zdradzają naprawdę fajne jakości, użyte przy produkcji obuwia, tak wysoki but z krótkim przodem, wygląda dla mnie po prostu jak kalosz. I tutaj można z czystym sumieniem powiedzieć, że to red october, bo patrząc na te buty, oczy krwawią.




Jest za to jeszcze jedna mocna rzecz, warta sprawdzenia. To film kryjący się pod tym linkiem:
http://yeezy.supply/



Jedno jest pewne. Samozwańczy Yeezus może i jest bogiem dla swoich fanów. Nie mniej jednak wiele mu jeszcze brakuje by móc mówić o sobie jako o projektancie. Póki co to zestaw, w którym znajdujemy sporo monotonii, jarającego Connora w trakcie pokazu i dupę Aminy Blue.

.zulu kuki



0 komentarze:

Prześlij komentarz