Zorganizowałem imprezę w trakcie koncertu KRS-ONE.


Pamiętam jakby to było wczoraj.


Jakoś tak mnie wzięło na wspomnienia po tym, gdy mój niczemu nieświadomy znajomy, zapytał czy słyszałem co się wydarzyło w trakcie koncertu KRS-ONE, w Gdańsku, dwa lata temu. Pozwoliłem mu mówić, a on pełen emocji opowiadał o tym, jak na scenę wleciało mnóstwo tancerzy i zaczęli tańczyć, a KRS-ONE grał dalej koncert. Niesamowita energia - powiedział, po czym przestałem palić głupa.
- Wiem man, byłem tam.
- O! No to sam wiesz jak zajebiście to wyglądało nie?
- Jakby nie patrzeć miałem na to wpływ stary.


Trochę tak było. KRS-ONE grał koncert w ramach Festiwalu Gdańsk Dźwiga Muzę. 2013 był drugim rokiem, gdy pracowałem przy tym wydarzeniu z ramienia organizatorów. W trakcie koncertu, stałem na tyłach sceny, a gdy KRS zakomunikował przez mikrofon, że chce mieć na scenie tancerza, ludzie stojący tam za mną wypchnęli mnie na scenę, nie dając mi wyjścia. Dobrze zrobili. Po kilku sekundach potańcówki przerwałem swoją jednoosobową imprezę. Podszedłem do KRS i powiedziałem mu, że powinien zaprosić tancerzy na scenę, gdyż GDM to wydarzenie, które ściąga ich mnóstwo. Co się wydarzyło dalej? Odpal play.



W jakiś sposób jest to niesamowite uczucie. Wśród osób na scenie było mnóstwo moich znajomych, a wielu z nich ocierało łzy szczęścia, uświadamiając sobie co tu się w ogóle dzieje. Sam byłem szczęśliwy widząc to niesamowite coś, za które zresztą dostałem później reprymendę. Wiesz, kwestie bezpieczeństwa itp. Ale to było nieważne. Ważne było to, że ten moment przechodził właśnie do historii. I wcale nie chodzi o to, że to "przeze mnie". Liczy się to, co działo się na scenie. Ta energia...

Po koncercie, na backstage'u KRS podziękował mi za inicjatywę. Mała rzecz, a w środku coś tak wielkiego. Takie chwile żyją w człowieku wiecznie.

The real Hip Hop is ova here!

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz