WWA z Ylon, Turbokolor z FTC, CDG Play i inne.


- Jade w weekend do Warszawy, jedziesz ze mną?
- Jadę.
- Git.
- A po co w ogóle jedziemy?

Zjeść coś głównie.
Nie żeby w Gdańsku nie było nic do jedzenia, ale po prostu siedzenie w weekend w 3City, jakoś nie wpisywało się w ogóle w moje plany. Stąd Warszawa. Tak o z Ylon.




Przy okazji odwiedziliśmy Laura Boutique, gdzie znajduje się Comme des Garcons PLAY, które zarówno ja jak i Ilona, darzymy sympatią. 




I oczywiście Veteran, który jest ulicę obok. W sobotę odbyła się premiera kolaboracji Turbokolor z legendarnym FTC z San Francisco. Ogromna rzecz i taka jakaś wewnętrzna duma, że polski brand robi coś z takimi wielkimi graczami zza oceanu. Kolekcja składa się z 4 produktów. Wśród nich biały coach jacket nad którym mocno się zastanawiam, t-shirt, reglanowy longsleeve 3/4 oraz spodnie typu chino. Wszystko oznaczone kolaboracyjnymi metkami, oraz oczywiście grafikami spod ręki Swanskiego
Wszystkie produkty z tejże kolekcji dorwiecie już online: turbokolor.pl




Lecz tego dnia w Veteranie ogarniany był jeszcze jeden duży projekt. Jaki? O tym opowiem Wam jutro, w osobnym wpisie.


Co prawda sam z Ylon rozmawiam w miarę często (codziennie). Znamy się już dobrych kilka lat i tak w sumie jakoś podobnie podróżujemy pośród zajawek wielu. Ylon prowadzi swojego bloga i robi to spoko. A z racji, że było trochę czasu (w sumie cały dzień), by pogadać trochę więcej, mam dla Was mały wywiad, który pomoże poznać tą jakże pocieszną postać.

ZK: Co najbardziej lubisz w Warszawie? 

Y: Warszawę lubię właściwie za całokształt. Za to, że za każdym razem gdy tam przyjeżdżam poznaję nowe miejsca, nowe knajpy (a lubię jeść, więc to dla mnie duży plusEmotikon grin). Za to, że nawet ludzie wyglądają tam inaczej. Za atmosferę zupełnie różniącą się od tej trójmiejskiej. I mimo że Trójmiasto kocham i wcześniej twierdziłam, że stolica jest dla mnie za duża do życia tak teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że jest to mega fajne miejsce, w którym mogłabym i w sumie nawet chciałabym zamieszkać.Emotikon smile

ZK: Na co wydałaś hajs?


Y: Hajs wydałam na to co zwykle, czyli na…buty. Z tym że tym razem planowałam wrócić bez fantów, a wyszło jak zwykle…
ZK: Na co dzień jesteś bardziej spontaniczną osobą czy raczej działasz według planu?

Y: Plan to chyba moje drugie imię. Mam tyle zajęć w ciągu całego tygodnia, że bez konkretnego planu działania nie połapałabym się w tym wszystkim. Z jednej strony mi to odpowiada, bo jestem taka odkąd pamiętam i odkąd życie zmuszało mnie do jakiejś tam systematyczności, ale chciałabym częściej robić coś na spontanie bez wyrzutów sumienia, że nie zrobiłam czegoś tak jak zaplanowałam sobie wcześniej.
ZK: Ile razy w tygodniu trenujesz?

Y: Trenuję tak na prawdę 5-6 razy w tygodniu. 3-4 razy tygodniowo siłownia, 1 raz zajęcia ze stretchingu i 1 raz zajęcia pole dance.
ZK: Takie wypady jak dziś to zapewne cheat day. Będzie trzeba odpokutować na siłowni?

Y: Zdecydowanie nie. Nie jestem zwolenniczką totalnego katowania swojego organizmu, a przede wszystkim swojej psychiki. Dla osoby, która od zawsze lubi zajadać się słodkościami nagła rezygnacja z nich to spore obciążenie. Teraz faktycznie się ograniczam, co prawda nie aż tak jak powiedzmy pół roku temu, bo postanowiłam troszkę sobie na jakiś czas odpuścić, ale jeden, dwa, czasami nawet 3 oszukane posiłki w tygodniu to ostatnio u mnie standard. Z tym że ten trzeci już staram się przepalać. Aktualnie mój organizm jest w takiej kondycji, że cheat meale nawet podkręcają mi metabolizm.
ZK: Potańcówka czy koncert?

Y: Zależy od humoru. Poskakać lubię, ale od czasu do czasu. Nie jestem typem imprezowiczki. Z racji intensywnego trybu życia więcej uwagi wolę zdecydowanie poświęcić regeneracji, snowi. Koncerty jak najbardziej, lubię, ale zazwyczaj po nich wracam grzecznie do domku i spać. 
ZK: Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w jakimś sneaker sklepie. W Twoim małym rozmiarze zostały tylko Jordany IV Bred i Air Maxy 95 OG. Co wybierasz?

Y: Nie musiałam się nawet zastanawiać. AM95 to model, który od długiego czasu za mną chodził. Gdy tylko wyszło info, że pojawią się ponownie i to jeszcze w damskie rozmiarówce, wiedziałam, że wyciągnę portfel. Czasy Jordanów mam już za sobą. Zrezygnowałam nawet z kupna VIII ‚Aqua’, które już niedługo pojawią się na półkach, a chorowałam na nie kilka lat.

ZK: Top 3 marki streetwearowe to...?

Y: Kurczę, ciężko będzie mi zamknąć się w trzech, ale spróbuję. Nike - bo to nie tylko sportswear. Śmigam w tym na codzień. Comme des Garcons PLAY - od jakiegoś czasu przewija się u mnie zajawka na małe serduszko. Trzecia, hm. No dobra, niech będzie, że Supreme - wymieniam, bo mam kilka czapek, aczkolwiek osobiście planuję powoli odchodzić już od tej marki. Generalnie uważam, że jest jeszcze kilka fajnych topowych marek streetwearowych, których nie wymieniłam w 3 tylko dlatego, że JESZCZE ich nie posiadam. W najbliższych miesiącach zamierzam poszerzyć zasoby swojej szafy jeszcze o przynajmniej 3 kolejne. Wtedy podium pewnie troszeczkę się zmieni.

ZK: To prawda, że Twoja mama przeszła Medal of Honor?

Y: Hahahah tak, ogłaszam wszem i wobec, że moja mama swego czasu w przerwach między szyciem moich wybryków, robieniu na szydełku i na drutach przeszła jedną z części Medal Of Honor.

Ylon w internecie:
st-yl-on.blogspot.com

Zdjęcia: ja (poza ostatnim)

.zulu kuki








0 komentarze:

Prześlij komentarz