Skok na główkę do basenu wspomnień.

Skakać czy nie?


Pusty basen i drabina, reagująca zupełnie inaczej niż kiedyś,  na ciężar nóg i ciała, które przecież wspinały się po niej nie raz. Mimo wyraźnych znaków, zakazujących skakać, w głowie pojawiają się myśli "a co by było gdyby jednak?". Podobne pytanie pojawia się, gdy czasem myślę o powrocie do rodzinnego domu.


Lecz powrót kojarzy mi się ze skokiem do pustego basenu właśnie. Dobre chwile i bogate w przygody dzieciństwo zniknęłyby, a obraz tego miejsca budowałaby rzeczywistość. Nie chcę tak. Moje dzieciństwo było udane. Gdybym wrócił, to tak jakbym oddał się czynnościom z tytułu tego wpisu. Obiekt, który sprawiał tyle frajdy i jako taki został zapamiętany, zadałby ból i uczucie awersji. Może nawet fobię. 


To chyba moja pełniejsza odpowiedź na pytanie ojca, który zastanawiał się, czy bym się tu odnalazł ponownie. Doskonale wie, że nie, ale chyba tęsknota i życie na odległość, kazały mu zapytać. Tak by mieć pewność. Lecz jak mógłbym? Od czasu kiedy opuściłem dom, zdążyłem zamieszkać w 4 innych miastach, by 3 z nich opuścić kolejno na rzecz ostatniego.


W każdym z nich rodziłem się kimś innym. Zmieniałem się. Może nawet trochę dojrzewałem. A następnie umierałem, zostawiając skrawek osobistej historii i pewien etap życia, który już nie wróci. Nawet nie szukam Emmetta Browna, by mógł mi w tym jakoś pomóc.



Wielu moich znajomych chętnie wróciłoby do czasów szkolnych bądź nawet wczesnoszkolnych, bo według nich rzeczywistość nie była wtedy taka straszna. Największym problemem byli nauczyciele i to, czy uda się poderwać dziewczynę, która się podobała. Życie z perspektywy czasu było proste, chociaż wtedy skomplikowane. Mimo, że to były zajebiste czasy, to nie umiem za długo wspominać. Żyję tym co się dzieje teraz i Ty też. Ja sobie radzę, a Ty?


Obrazy, które zamieściłem w tym artykule to fotografie mojego autorstwa, wykonane w miejscu, w którym spędziłem swoje dzieciństwo. Starałem się zobrazować, w jaki sposób spostrzegałbym rodzinne miasteczko, gdybym pozwolił teraźniejszości rządzić się moim życiem tam. W rzeczywistości nie wygląda tak demonicznie. 

Zdjęcie poniżej jest idealnym tego przykładem. Słoneczne miejsce, żyjące w zgodzie z naturą. Pozwalające odetchnąć świeżym powietrzem. Tak właśnie zapamiętałem to miejsce, opuszczając je w wieku 15 lat i odwiedzając co jakiś czas. Do takiego miejsca właśnie chętnie wracam. Raz na jakiś czas. Na chwilę.


Reszta galerii poniżej.

.zulu kuki







Ms a.k.a. mój brat.

0 komentarze:

Prześlij komentarz