#OOTD - London's vibe.


To bardziej OOTT niż OOTD. (WTF?)

Chyba powinienem zacząć taką serię artykułów ze stylizacjami: outfit of the trip
Tym razem Londyn, miasto wiecznej świeżości. I nie chodzi mi za bardzo o świeże owoce i warzywa, bo to ostatnie z czym to miejsce mogłoby mi się kojarzyć. I mimo,  że znalazłoby się tu sporo buraków i nie mniej cebuli, świeżość tego miasta weryfikuje styl spotykany niemal w każdym zakątku. M.in. dlatego lubię tu być.

Mój OOTT to mieszanka miejsc i sytuacji, lecz z dosyć mocno jednakową stylizacją. Tym w czym pokonywałem Londyn w kierunku każdym. Nie mam w zwyczaju brać w takie podróże zbyt wielu rzeczy, bo żyję na podręcznym. I dobrze mi z tym.



Londyn nie katuje temperaturami ujemnymi, jak Gdańsk w ostatnim czasie. Dlatego w podróż wybrałem się w kurtce od Turbokolor. Często w niej chodzę. W porywach do non stop.

Bluza to produkt własny, czyli Social Animalz „Black on Black”. Gruba bluza, z grubym kapturem i klasycznym logo na klacie, nadrukiem STAFF na plecach i zulu kuki na jednej z części kaptura. Lubię ją, ale nie będę pisał tu wiele. Propsować własną rzecz to dziwna akcja. 



Pod bluzą tee od 1991international z ciekawą grafiką „internet” umieszczoną w czarnym prostokącie. Czemu internet? Gdy klikniesz w link poniżej, nic już nie będzie tajemnicą:



Jeśli chodzi o spodnie to zależy od dnia i zdjęcia. Ogólnie w podróż zabrałem dwie pary. Jedną z nich są chinosy Carhartta, które dorwałem w theavenue.pl. Tak, są czarne. Drugą parą są moje zulu pants w kolorze zgniłej zieleni. O projekcie zulu pants przeczytasz tu:
Do spodni pasek Elade. Kolor militarnej zieleni, bardzo zbliżony do koloru zulu pants. Prosty, parciany i skuteczny. 



Na nogach Y-3 Qasa High, czyli największy sztos w mojej sneakerowej kolekcji. Wygodny but z niesamowitym designem. Lecz po całym dniu nieustannych podróży pieszych, nogi potrafią się w nich zmęczyć. Dlatego do torby wrzuciłem „na wszelki” adidas Pure Boost - najwygodniejszy but jaki moje nogi nosiły. I przydały się. 



Do Londynu przyleciałem w czapce militarnej Mil-Tec. Lecz w sobotę wskoczyłem do Supreme i zgarnąłem 5panel, który wypuścili w czwartek. Militarna zieleń. Na stronie sold out, w sklepie było jeszcze kilka sztuk. Dzisiaj pewnie już nie ma żadnej. Mimo, że gaśnice od Supreme (link) mnie śmieszą, to marka posiada w swoich kolekcjach wiele klasyków. Czapka 5panel to jeden z nich.



Niezależnie od tego z jakim plecakiem, czy torbą podróżuję, zawsze w środku znajduje się worek 1991international. Mocny produkt wykonany z Cordury i paracordów, idealnie się nadaję do zwinnego przemykania pomiędzy ludźmi, na zatłoczonych stacjach metra. I nie tylko.
Jeśli wcześniej nie kliknąłeś linku, bo koszulka 1991 nie zmotywowała Cię do tego, a worek zaciekawił, to nadrób:
Przyleciałem do Londynu z podręcznym. Walizka i plecak w jednym. Do tego świetnie zorganizowana przestrzeń wewnątrz. Czyja to sprawka? A no Eastpak, który w ostatnim czasie zachwyca mnie coraz bardziej. Ale o tym przydatnym produkcie niebawem. Osobno.

outfit:
czapka - Supreme - link
kurtka - Tubokolor - link
bluza - Social Animalz - link
koszulka - 1991international - link
spodnie 1 - Carhartt - link
spodnie 2 - zulu pants - link
buty 1 - Y-3
buty 2 - adidas - link
pasek - Elade - link
worek - 1991international - link


Zdjęcia:
Funek & Piruone


.zulu kuki



0 komentarze:

Prześlij komentarz