Jak świętujesz 1 listopada?


A jaki kolor znicza chciałbyś dostać tego dnia?


To nie pytanie retoryczne. Wyobraź sobie, że z jakiś powodów Twoje życie się skończyło. Sorry. Wiesz jak to jest. Emocjonalny strzał dla Twoich bliskich, pogrzeb i odwiedziny na cmentarzu co jakiś czas. Wśród tych dni także event na pierwszy dzień listopada. Wybacz, że tak to spłyciłem, no ale... jaki kolor znicza chciałbyś dostać na początku listopada? Dwa kwiaty po bokach płyty nagrobkowej, czy jeden przed? Chryzantemy klasycznie?

To nie jest wpis kwestionujący sens tego święta, ponieważ sądzę że to dobra rzecz. Motywuje zabieganych i zatrosaknych ludzi, by tak zorganizować swój kalendarz, by móc chociaż w te dwa dni wybrać się na groby. Jeśli u Ciebie to wygląda tak samo jak u mnie, to od razu odwiedzasz rodzinę, z którą nie widzisz się za często. 

Bardziej jednak zastanawia mnie czy fakt, że ozdabiasz grób bliskiej osoby 10 zniczami i 3 doniczkami kwiatów, jest czymś co robisz dla kogoś czy bardziej dla siebie? Bo jeśli chodzi o mnie to osobiście czuję, że po śmierci nie będę zbyt wybredny i fajnie jak ktoś po prostu wpadnie na "szybkie siema" bądź bez odwiedzin postara się o mnie nie zapomnieć. A po chwili myślami wróci do swoich codziennych obowiązków. Bez złotych liter na granitowej płycie nagrobkowej, bez zniczy, bez kwiatów, bez stresu i spiny, że trzeba udowodnić wszystkim innym odwiedzającym na około, że... no właśnie.

Mimo wszystko odwiedzam groby w tym czasie. Dwa dokładnie.  Jednym z nich jest grób mojej siostry, która urodziła się i zmarła, zanim ja zdążyłem zostać odcięty od pępowiny. Nigdy na siebie nie trafiliśmy, choć postać ta jest bardzo ważna w moim życiu. Lecz dzień Wszystkich Świętych, nie jest dniem kiedy przypominam sobie o jej istnieniu. Codziennie zasypiam myśląc o niej i budzę się patrząc na nią, wytatuowaną jako anioł, na moim prawym przedramieniu. Tak czuję się lepiej, choć nie czuję się źle.

Drugą osobą jest mój dziadek, który z kolei zmarł w dniu moich urodzin. Dziadek, to taka postać w życiu małego dziecka, która jest skazana na bycie bohaterem. On w moim był. Drugi nadal jest.

I wiem, wiem, w trakcie kazania ksiądz zapewne dziś bądź jutro powie, że czas ten to okres pamięci i zadumy nad życiem. Z racji, że jest to święto, ja w dni te, tak jak każdy inny, celebruję to w jaki sposób moi bliscy którzy odeszli, wpłyneli na moje życie, przyczyniając się w jakiś sposób do tego, kim jestem i co robię dziś. I za to będę im wdzięczny pierwszego listopada, drugiego i trzeciego też. I tak w każdy dzień do końca życia.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz