Z pamiętnika młodego brodacza.


Drogi Pamiętniczku,
Pewnie zastanawiasz się co mi spadło na łeb, że się w ogóle do Ciebie odzywam. Szczególnie gdy nigdy Cię nie prowadziłem. To nic. Dobrze, że się zastanawiasz. 

Od jakiegoś czasu moją twarz przyozdabia broda. Jest super. Część moich znajomych mnie nie poznaje, a niektórzy z nich, spotkani na ulicy, po moim "siema" odpowiadają, że nie mają drobnych. Na szczęście niektórzy poznają i jest spoko. To nic, że po ich "siema", kolejna kwestia którą wypowiadają, brzmi mniej więcej jak "Ale zarosłeś. Kiedy się ogolisz?" Jebać. Ważne, że wiedzą do kogo to mówią. 
Nie jest to pierwszy raz gdy tak się dzieje, że wiesz... ja i broda i takie tam. Lecz pierwszy raz postanowiłem, że coś z tym zrobię więcej, niż tylko oddam się przyjemności jaką jest nie golenie się. Lekko ponad rok temu też miałem brodę. Zapuszczałem intensywnie i to wymknęło się spod kontroli. Myślałem, że to ogarnę i kupię pomade. Plan był spoko, ale gdy Patrycja powtarzała mi, że śmierdzę jak szyszka (na dobrą sprawę nigdy nie wąchałem szyszek, nie wiem jak śmierdzą), przestałem tego używać. A po czasie, pod wpływem emocji się ogoliłem. Jedno wróciło do normy - zaczęto ponownie pytać mnie o dowód w sklepie.

Teraz ponownie broda jest ze mną, lecz jest kilka zabiegów, które pozwalają mi utrzymać ją w dobrej formie i nie śmierdzieć jak szyszka (hmm...).

1. Szampon do brody
Kiedyś bym to olał, ale teraz, pod wpływem ciekawości postanowiłem, że sprawdzę. Nabyłem w theavenue.pl szampon do brody marki OAK i sprawdza się idealnie. Stosuję go raz dziennie, najczęściej rano, po umyciu japy. Jest to wydajna zabawka i sprawia, że przestaję być takim szorstkim typem.


2. Olejek
Po próbach pomady, dałem sobie z nią spokój. Przerzuciłem się na olejek. Tutaj wybrałem sobie do stestowania olejek marki Apothecary87, który robi furorę na całym świecie. Ciekawiło mnie, dlaczego taką furorę robi. Teraz już wiem. Original recipe to niesamowity, naturalny zapach, który w fajny sposób odświeża zarost. W dodatku Patrycja zaakceptowała go i nie wspominała o szyszkach, więc musi być spoko. Olejek także nabyłem w theavenue.pl i wziąłem mały, by się nie okazało, że zapach nie dla mnie, a olejek bezużytecznie leży i... leży. Na szczęście do codziennej pielęgnacji wystarczy kilka kropel, więc nawet taka mała buteleczka jest bardzo wydajna.



3. Barber shop
Tak. Mimo, że bardzo chcę, by moja broda rosła, od czasu do czasu wpadam do barbera. Warto przyciąć, wyrównać i ogarnąć wąsa, by przy jedzeniu pysznych posiłków nie czuć, że wszystkie są włoskie. W Gdańsku odwiedzam tylko i wyłącznie Salon Fryzur Męskich na ulicy Łąkowej, bo wiem, że tego nie spierdolą. Klimatyczna miejscówka, profesjonaliści i zawsze zadowolony ja po wyściu. O to chodzi.



4. Ignorancja
Najbardziej magiczne. Gdy ignoruję głupie teksty, to czuję że mi broda rośnie. Więc jeśli masz zamiar zapytać, kiedy się ogolę, to może jednak zakończmy dialog, zanim go zaczniemy. 


Sztos.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz