Kiedyś pisałem wiersze.


W sumie to nie było to tak dawno.

Może część z Was nie wie, ale poza kolekcjonowaniem butów, mam też kilka innych zainteresowań, pasji, hobby, zajawek oraz sposobów na kreatywne gospodarowanie czasu własnego. Jakby co, to kolekcjonowanie butów nie jest moim zainteresowaniem. Samo jakoś tak wychodzi.

Nigdy nie lubiłem robić nic i forma odpoczywania jaką jest robienie nic, w dosyć subtelny sposób doprowadza mnie do stanu, który można ze spokojem ducha bądź paniką w oczach, określić jako zły. Zły w chuj. Dlatego też, gdy widzisz mnie w trakcie wykonywania niczego to znak, że uległeś złudzeniu optycznemu. Chyba, że złapałem laga, bo mózg mój za bardzo oddalił się wizjami od jakże motywującego hasła, często spotykanego w literaturze popularno-naukowej, jakim jest "tu i teraz". Tak, tu i teraz złapałem laga. 

Zawsze się zastanawiałem co motywuje ludzi do robienia nic. Nigdy jednak obok poprawnej odpowiedzi nawet nie stałem. Czy to brak pomysłu na robienie czegoś? Mocno zaawansowane techniki marnowania czasu własnego w perspektywie krótkiej oraz wydłużonej? Krótkowzroczność? Brak wyobraźni? Wyjebane? Snapchat? Brak wiary we własne możliwości? Czy może po prostu lenistwo? Strategia taka? Nie wiem. Ale ogarnia mnie dwuminutowy smutek, zawsze gdy widzę lub poznaję bardzo sympatyczną osobę i dowiaduję się, że jej plan na życie to dom-szkoła-dom-znajomi(okazjonalnie)-imprezy(weekendowo)-dom. Czemu? Czemu ogarnia mnie smutek, czy czemu tylko dwuminutowy? Smutek, bo szkoda że możesz być kim chcesz, a postanawiasz, że utrudnisz sobie już na starcie, by później ze smutkiem stwierdzić, że jest już za późno i jest to dla Ciebie ok. Dwuminutowy bo średnio po takim czasie, ogarniam się i przypominam sobie, że przecież nie każdy ma takie parcie na aktywne życie jak ja. Nie każdy chce się odpalić artystycznie, ubrudzić trochę, stawiając na doświadczenia i podróże lekko inne niż urlop w hotelu w jakimś egzotycznym kraju. 

Mógłbym teraz napisać tu jakiś motywacyjny fragment o tym, że nie warto marnować czasu i trzeba żyć maksymalnie i się nie poddawać i robić to co w życiu się kocha i spełniać swoje marzenia i stawiać przecinki nawet gdy wylicza się przy użyciu "i". Ale tak w sumie się zastanawiam po co? Po to by ktoś mógł to udostępnić na swojej tablicy i napisać "ten typ ma racje"? Nie wierzę, że jesteś aż tak trudny, by szukać motywacji w tanich tekstach motywacyjnych, pisanych przez desperatów, dla których główną motywacją do napisania książek o tej tematyce, jest hajs jaki zrobią na takich ludkach szukających motywacji właśnie. 

Kurwa... przecież ten artykuł miał być o tym, że kiedyś pisałem wiersze. Tak, pisałem. Ale od jakiegoś czasu jestem tak szczęśliwym człowiekiem, że nic nie motywuje mnie do napisania kolejnego. Za to projekty którym się poświęcam i ludzie, z którymi tworzę nasz mały świat, dają mi takiego kopa energetycznego, że chodzę spać wcześniej, żeby już móc zacząć kolejny dzień i działać. No i siłownia o 6 rano.

Tak czy inaczej to jeden z wierszy, który napisałem ponad rok temu. Może nawet dwa lata minęły.

mówią odwróćmy świat nasz
i chcą zmian i mieć wpływ na nie
lecz przeważnie strach tak
obraca nami o 360 stopni łapiąc za prawe ramie
by zgodnie z zegara wskazówkami
stracić poczucie czasu w którym się obracamy
i obracamy...
i obracamy...
to nadal brak zmiany...


.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz