#OOTD - Piknik pod prokuraturą



Gdy Ylon zaproponowała, by wyskoczyć gdzieś wspólnie zrobić zdjęcia i coś zjeść, ucieszyłem się. Zawsze się cieszę, gdy w grę wchodzi jedzenie. Zdjęcia też spoko. Tak to już przeważnie jest, że nawet jeśli ma się z kimś świetny kontakt, to własne zajawki, obowiązki i podobne, uniemożliwiają takim spontanicznym wypadom odnosić sukcesy zbyt często. Szczególnie jeśli chodzi o mnie i Ylon, bo mimo że mało kto to wie, ona właśnie przekonała mnie, by przeprowadzić się do Gdańska, gdy szukałem nowego miejsca na ziemi, opuszczając Szczecin. Plany były ambitne. Wspólne treningi i inne przygody. Ostatecznie przez 3 lata na sali razem byliśmy kilka razy. Nieważne i tak jest zajebiście!




Ruszyliśmy w miasto wraz z Olą Graff, której zdjęcia tutaj właśnie podziwiacie. Z Olą bardzo długo się nie widziałem, a jeszcze więcej czasu minęło, gdy miałem przyjemność wystąpić przed jej obiektywem. W planie był burger z SurfBurger oraz zdjęcia do #OOTD. Tak więc zakupiliśmy burgery przepyszne i wyszliśmy usiąść gdzieś na schodkach, przed jakimś budynkiem. Po chwili skumaliśmy, że zrobiliśmy sobie piknik pod drzwiami do prokuratury. Prawilny posiłek!




Co do samego Outfit Of The Day, to ponownie prosto. Nie komplikuję tematu ostatnio i dobrze mi z tym. Najbardziej widocznym elementem tu jest biały t-shirt marki Elade. Od krzykliwych nadruków na klacie uciekam ostro. Szczególnie haseł. Nie mniej jednak ten t-shirt bardzo przypadł mi do gustu. Może dlatego, że hasło jest bardzo wymowne, ale nie głupie? W połączeniu ze snapbackiem Mitchell&Ness x The Originators, tworzy pewną spójną historię. Nie pytaj jaką. Ale jeśli nie wiesz, sprawdź w jakim celu jeździłem przez ostatnie lata po Polsce z mikrofonem i bez. Nie to nie rapsy, aczkolwiek blisko jesteś.




Spodnie to mój czarny klasyk, który dojeżdżam bezlitośnie czyli Levi's 511, z bordwym paskiem Carhartt. No i do tego moje ulubione kicksy od Pumy, czyli model Blaze of Glory. Cholernie wygodne. Może nie tańczy się w nich tak dobrze jak w Suede, ale bezjęzykowa cholewka, to rewelacyjne rozwiązanie i zarazem futurystyczna świeżość, która coraz częściej jest stosowana.



Mój podróżniczy plecak Herschel Supply, urozmaiciłem o key-chain, który sam zrobilem. Co prawda na lotnisku mógłby wzbudzać za duże zainteresowanie, ze względu na nabój w nim umieszczony, ale na co dzień, strachu nie ma. 



HE HE.



outfit:
snapback: Mitchell&Ness x The Originators
koszulka: Elade - link
spodnie: Levi's 
pasek: Carhartt
kicksy: Puma 
plecak: Herschel Supply - link

Ola Graff w internecie:

A jeśli chcecie zobaczyć pełną stylizację Ylon, zapraszam do niej na blog:

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz