Rozsypane elementy układanki - SHC Elements Trade Show V


SHC Elements to jedno z trzech wydarzeń, które radziłem Wam odwiedzić jakiś czas temu, o tu - link. Zapowiadało się grubo. Tyga na scenie, mnóstwo wystawców w strefie B2B oraz stoisk sprzedażowych przed budynkiem Zatoki Sztuki. Rozrywek na plakacie tyle, że ciężko było uwierzyć, że to wszystko w jednym miejscu i jednym czasie. No właśnie...


Przez pierwsze trzy edycje, tworzyłem to wydarzenie jako jego współorganizator wraz z firmą Magictown, do której nazwa jak i koncept imprezy należą. To jest już piąta edycja i tekst ten piszę po części, by Wam opowiedzieć jak było, po części dlatego, że wiele osób nadal mnie kojarzy z tym eventem, zadając mi trudne pytania, które od roku mnie nie dotyczą. Nie chcę też by czyjeś potknięcia wpisywano w moje CV.

Po trzech edycjach dało się odczuć, że Polska nie jest jeszcze gotowa na takie wydarzenia. Targi B2B, które są głównym punktem tego eventu, to w tak raczkującym kraju ciężki temat i organizatorzy w tym roku ponownie to poczuli. Tyle że mocniej. 

Tym co miało przyciągnąć ludzi do sopockiej Zatoki Sztuki to koncert Tygi. Strzał w dziesiątkę, bo kto na koncert Tygi, by nie poszedł? Zainteresowanie duże. W sumie ogromne. Dodatkowo połączono siły z portalem Popkiller, który w ramach imprezy miał wyprawiać swoje 5 urodziny. No i rozwinięcie contestu tanecznego. Jest zainteresowanie eventem to i nagrody spore. Tutaj wygranego czekał tysiąc złotych + sporo innych spoko rzeczy. I wszystko byłoby spoko gdyby nie fakt, że główna atrakcja, czyli Tyga, przełożył swój koncert informując o tym dwa dni przed wydarzeniem. 

A teraz powiedzmy sobie szczerze. Targi odzieżowe, szczególnie w opcji B2B to mało atrakcyjna rzecz, mogąca przyciągnąć młodych ludzi. Bo jak długo można spędzać czas w miejscu, w którym możesz coś zobaczyć, ale nic kupić? Dlatego też w trakcie SHC Elements organizowano różnego rodzaju "atrakcje", by ludzi tych ściągnąć. I nie jest to coś do czego można się przyczepić, tylko normalny zabieg. W przypadku gdy główna atrakcja odpada, całe wydarzenie na tym cierpi. I to bardzo. Dodatkowo Słońce dało znać, że podobnie jak Tyga nie przybywa, ale w zastępstwie przyśle deszcz. W przypadku imprez wakacyjnych jest to headshot. 


Więc co się działo? 
Poza organizacyjnym chaosem i dezorientacją, wynikającą z odwołania koncertu i fali krytyki w internetach, powstały 3 strefy targowe. Pierwsza z nich to część B2B, w której organizator zaprezentował kolekcję marek ze swojej oferty dystrybucyjnej. Wśród nich m.in. Stussy, Crooks&Castles, Champion, Hype, OPM czy Cayler&Sons. Mimo znikomej ilości produktów Champion, jakość ich jest rewelacyjna i fajnie by było gdyby ta sportowa legenda pojawiła się ponownie na rynku.


Strefę drugą tworzyły marki oraz sklepy sneakerowe, a wśród nich takie marki jak: KangaROOS, Ransom, People, Puma oraz Djinns. Tutaj najciekawiej Puma oraz Ransom. Jeśli chodzi o niemiecki brand, można było zapoznać się m.in. z modelami kolaboracyjnymi z marką Stampd. Część tych butów jest już dostępna w Run Colors. Natomiast największy sztos czyli Puma Trinomic Sock dostępny będzie niebawem, także w tym samym sklepie.


A wśród sprzedających kicksy Distance oraz Harpagan. Czy sprzedażowo była to udana impreza? Ciężko powiedzieć, nie rozmawiałem ze wszystkimi. W strefie B2C, czyli tej przed Zatoką Sztuki, kilka stoisk zwinęło się po pierwszym dniu, a z rozmów z chłopakami z Distance, dowiedziałem się, że sprzedali kilka par butów. Za to jeśli kogoś złapał deszcz w drodze do Zatoki, mógł sobie za free usiąść na tronie Jason Markk i mieć wyczyszczonego kicksa. Też fajnie.


Ja osobiście skorzystałem z innej atrakcji eventu, która z kolei chyba sama na SHC skorzystała najbardziej. Stoisko fryzjerskie Salonu Fryzur Męskich, było oblegane przez całe 3 dni. Nic też dziwnego. W niedzielę wpadłem ogarnąć swoją brodę do porządku. 




Ostatecznie żaden koncert się nie odbył, mimo że Radio ESKA jeszcze w sobotę informowało, że warto odwiedzić Zatokę wieczorem, bo Tyga gra. Gdy pytałem czy coś się działo w zamian za to, nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Wiem tyle, że trzech moich znajomych, którzy przybyli na to wydarzenie grać: DJ Seli, DJ Big W oraz DJ Finger, sobie grali i chyba spoko. W sumie dzięki SHC mogłem się z nimi spotkać i zamieć słów trzy. Tak poza tym propsy dla Domy za zgarnięcie pierwszego miejsca w conteście tanecznym!


Na koniec chciałbym napisać o wydarzeniu, które odbyło się w niedzielę w ramach SHC. Uliczna Przedsiębiorczość to inicjatywa Ani, pozytywnej duszyczki. Miałem przyjemność prowadzić prelekcję na pierwszej edycji jej wydarzenia, jak i prowadzić panel dyskusyjny na drugiej. Trzecia odbyła się teraz i mimo słabej promocji, wyszła bardzo fajnie. Zaproszonymi gośćmi byli Bartosz Romaniec, zajmujący się w Polsce takimi markami jak HUF, Obey czy Puma, oraz Mateusz Natali reprezentujący portal Popkiller. Zarówno jedna jak i druga prelekcja, były bardzo soczyste w ciekawe informacje, podane w interesujący sposób. Ja czekam na kolejną edycję UP i wierzę, że inicjatywa ta rozwinie się w coś wielkiego.

Co do samego SHC Elements, mimo wielkich chęci i wizjonerskiej postawy, ciężko mówić o sukcesie. Pewnie gdyby Tyga grał, teraz pisałbym artykuł w zupełnie innej formie. Pewnie trzeba by było przeciskać się między ludźmi, by coś zobaczyć. Nie jest to pojazd po organizatorach, ze względu na to, że nie pracuję już przy tym wydarzeniu, bo szczerze kibicuję Magictown ogarnięcia takiej formy targów, która w tym kraju się przyjmie i będzie rozwijać. Nie mniej jednak nie chcę, by ze względu na poprzednie trzy edycje, ludzie do mnie pisali z żalem o to, że zjebałem im weekend.

Na koniec ściana od Riamone, bo ładnie to zrobił.

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz