Warszawa w ładnych butach chodzi - Warsaw Sneaker Market vol.3 - relacja.


- Stary ja muszę jechać jutro do Warszawy. Kupiłem już bilet na Polskiego Busa.
- Dobra daj mi chwilę.

Dałem mu chwilę.

- O 17 jestem u Ciebie.

Szybka decyzja i szybka akcja. I tak po godzinie 17, wraz z Michałem502 mknęliśmy po autostradzie A1. No może po 18, bo wydostać się z Gdańska w piątek, to nie taka prosta sprawa. Podziałaliśmy trochę w Stolicy, lecz teraz nie o tym. 


Warszawa w sobotę 13tego czerwca, w deszczu promieni społecznych, ściągnęła do siebie tysiące ludzi. A to Orange Warsaw Festival. A to parada równości. A to mecz z udziałem polskiej reprezentacji. Spoko, ale my nie po to Panie. W planie było zaatakować Hush Warsaw oraz Warsaw Sneaker Market - dwa wydarzenia w tematyce modowej. Hush niestety sobie odpuściliśmy. WSM nie było opcji odpuścić. 

Około godziny 12 w południe, przed budynkiem Pin Up Studio, ustawiła się niemała kolejka ludzi. Młodzi, uśmiechnięci, dobrze ubrani i gotowi wydać sporo kasy na nowe kicksy i nie tylko. Wchodzimy do środka!

Na zewnątrz upał, w środku podobnie. I to nie kwestia słońca, a ludzi zajaranych tym, co można było zobaczyć w środku. 


Na wstępie zaatakowaliśmy stoisko KangaROOS, które wraz z Suprą, były najbliżej wejścia. Szybkie przywitanie i obadanie oferty. Spoko.


Tam gdzie buty, tam i skarpetki. Te kolorowe od Kabak Socks.




Po nabyciu okularów od Komono, bardzo przekonałem się do tej marki. Podczas WSM także się pojawili, więc zacząłem szukać. Myślę o teraz o takim kształcie.


A Ty co sądzisz? Jest ok?

Przy stoisku Street Supply można było zobaczyć nowe modele Asicsów na sezon jesień-zima 2016. Zdjęć nie mamy (zakaz), ale mogę Wam powiedzieć, że jest na co czekać.




W drugim pomieszczeniu ogromne stoisko Run Colors i wystawa Reeboka obok, promująca model Ventilator. Zdania na ich temat są podzielone. Mi się to podoba i czasem o nich myślę. Lecimy dalej.






Pozytywne zaskoczenie. W kolejnym pomieszczeniu przy ścianie bardzo widoczne stoisko Comme Des Garcons i promocja kolaboracji z Converse. Mimo klasycznych rozwiązań jak nieśmiertelny Chuck Taylor jako baza, to bardzo mi się to podoba. Widząc buta na żywo napaliłem się na niego jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy kupić teraz, czy przytulić w Tokio.




Kabak Socks to nie jedyne skarpetki na tej imprezie. Nie skończyłem jeszcze jarać się nowym lookbookiem od Many Mornings, a dziś miałem możliwość nową kolekcję zobaczyć na żywo. No i nabyć kolejną parę do kolekcji.


Nike sprzedawane to tu, to tam. Dużo Nike. Wśród butów z łyżwą i Jumpmanem, szukałem czegoś „innego”. 







Rozwiązaniem idealnym dla mnie była propozycja na stoisku PanPablo.pl. Pierwsze co wpadło mi w oko to Ransomy, klasycznie. Sam w Ransomach na tym butowym wydarzeniu się pojawiłem. Poza nimi kilka innych świeżynek jak futurystyczne muro.exe, Native Apollo Moc, czy Clarks w opcji Trigenic Flex. Clarksy faworyt. Poza butami u Pablo można było przebierać w ogromnej ilości skarpetek od Happy Socks, czy zakupić preparat do czyszczenia butów Jason Markk. 


Le Coq Sportif jako główny sponsor zajęło sporą przestrzeń, budując na niej ciekawe stoisko. Sam za bardzo buta nie czuję, ale to kwestie gustów. Brzydkim go nie nazwę.


Obok Harpagan opychał kicksy jak świeże bułeczki. W tym miejscu chyba nawet na chwilę nie brakowało zainteresowanych.

Poza butowymi wystawcami, można było nabyć także i ciuchy.






Na stanowisku sklepu APT.8 poza dużym wyborem Stussy i Carhartt, coś czego jeszcze w Polsce nie było - Daily Paper. Produkty tej holenderskiej marki widziałem wcześniej tylko na ulicach i na targach w Berlinie, ucinając sobie pogawędkę z właścicielami. Teraz mamy to w naszym kraju. Ja się jaram i polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie jakość i oryginalność.







Ostatnim stoiskiem, na którym spędziłem trochę czasu, było stoisko Cheap Monday. Przywitani przez Anie, znaną jako Cooka, porozmawialiśmy sobie trochę o marce, którą się zajmuje w Polsce. Cheap Monday jest szwedzką marką, która na świecie zasłynęła ze swoich spodni. W Europie zachodniej totalne szaleństwo. W mojej szafie też. Czarne tight jeansy to od dłuższego czasu moje najwygodniejsze spodnie, zbijające z podium takie klasyki jak Levi’s 511. Dla ludzi aktywnych (jak ja), to po prostu must have. Przy okazji sobie przymierzyłem to i tamto, wpisując kolejne produkty na mój wishlist.

To to miejsce tekstu, w którym pisze się podsumowanie. Rozpisywać się nie będę, bo i tak już przegiąłem. Chcę byś wiedział, że jeśli Ciebie tam nie było to masz czego żałować. Jeśli dowiesz się o kolejnej edycji, to już wiesz co masz planować.

Zdjęcia: Michal502

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz