Przerwa na lunch: Kasztanowe szaleństwo


Przeważnie pyszne potrawy przyrządza Patrycja, ale nie tym razem. Obecnie jest za granicą, gdzie ciężko jest jej ugotować coś tak, by móc się z Wami podzielić. Dlatego postanowiłem, że tym razem moja kolei coś zrobić. Co z tego, że w ogóle się na tym nie znam. Dziś serwuję dla Was "kasztanowe szaleństwo". Jest to mój autorski deser, który wymyśliłem wczoraj w sklepie spożywczym. Lecimy z tym!



Składniki:
- serek homogenizowany
- białka (3)
- żelatyna
- aromat waniliowy (pół łyżeczki)
- rodzynki
- kasztany ekologiczne
- czekolada mleczna
- dorodne nektarynki - ile chcesz





Przepisu na krem nie wymyśliłem. Skorzystałem z gotowego znalezionego w internecie. No prawie... Gdy oddzieliłem żółtka od białek, zauważyłem, że żelatyna którą kupiłem ma inny sposób przygotowania, więc białka nie są mi potrzebne. Obecnie leżą w lodówce i zastanawiam się co z nimi zrobić.



Na dobrą sprawę czekolada też przestała być potrzebna... (tutaj się nie zastanawiałem)
Postanowiłem zatem, że zrobię eksperyment i jak wybuchnie to Wam się nie pochwalę. Nie wybuchło. Dlatego też przygotowaną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i miksujemy. Dodajemy pół łyżki aromatu waniliowego i dalej mikser w natarciu. 
Dosypujemy rodzynki - wedle uznania - jak ktoś lubi sporo to nie ma co się wstydzić. Jak ktoś ceni sobie minimalizm to może nawet jedną dać. Mieszamy!
Nasz przyszły krem odkładamy na ok 2 godziny, gdzieś w spokojne miejsce i idziemy posiedzieć sobie na Facebooku. 
Po godzinie i 45 minutach wstajemy i zabieramy się za nektarynki. 



Pamiętajcie, by je umyć!
Następnie należy naciąć nektarynkę tak, by móc wyciąć z niej powieszchnię, której kąt równy jest 87 stopniom. Następnie wyciągamy pestkę.



Problem z nektarynkami jest taki, że są bardzo miękkie. Dlatego wyciąganie pestki to nie małe wyzwanie. Gdybyście się zaczęli denerwować, że Wam nie idzie, albo nektarynka się deformuje, pamiętajcie, NIE WYŻYWAJCIE SIĘ NA NIEJ. Bo nigdy nie wyjdzie. A jak już ogarniecie swój system to każda kolejna będzie ładniejsza. Moje też kiedyś będą ładniejsze :D

Z nektarynkami bawiliście się pewnie dłużej niż 15 minut, dlatego Wasz krem miał kilka dodatkowych minut by być spoko. Bierzecie łyżkę i nakładacie go do nektarynki. 



I gotowe! Można jeść widelczykiem, ale polecam złapać w dłoń i się nie krępować. 



Część z Was pewnie jest już w kuchni. Ci którzy zostali pewnie zastanawiają się, czemu przepis nazywa się "kasztanowe szaleństwo". Sprawa jest prosta. Bo tak właśnie czuje się, gdy mam coś tworzyć w kuchni.
Smacznego!
.zulu kuki



0 komentarze:

Prześlij komentarz