Wygrałem lot do Tokio.

No dobra to nie You Can Dance i nie wygrałem. 
Fajnie by było wygrać, ale kupić też spoko. Taki jest właśnie plan.


Rok 2015 to rok Tokio. Nie że tak światowo, ale u mnie. Byłem tu i tam na świecie, ale w tym roku zdecydowanie odpuściłem sobie podróże po Europie, by raz a porządnie wybyć do Japonii. Dużo ludzi kombinuje jak w wakacje wziąć urlop i smażyć dupę nad tropikalnym basenem hotelowym, gdzieś gdzie odpoczywając od szefa i Polski będą leżeć sobie obok innych Polaków, którzy pykneli sobie kredycik, by się bawić jak król. A co! 

Ostatni raz prażyłem się tak na słońcu za granicą 3 lata temu, gdy wybyłem z Niko na stopa i we Francji nie mogliśmy nic złapać stojąc przy autostradzie. Obrazek jak z bajki. Słoneczko, Francja, piękne dziewczyny, zimne napoje. Czego chcieć więcej? No może tego, by asfalt nie palił podeszwy butów, Francuzi chcieli się zatrzymać i nas zabrać, piękne dziewczyny nie były właśnie tymi Francuzami co się nie zatrzymywali, a zimne napoje nie były wodą nalaną z jakiegoś kranu. Ale i tak było zajebiście. W sumie najlepiej. Poniżej pamiątkowe zdjęcie z nocy w “hotelu” na trasie.


Tokio to kolejny level w moim przygodowym życiu. W sumie to marzenie No.1.
Czemu akurat tam? - pytają wszyscy. No dobra nie wszyscy. Ale niektórzy pytają. Ci co nie pytają już wiedzą, że podejście mam bardzo spontaniczne do spraw wielu.
Więc czemu? 
Bo… hmmm… bo czemu nie? ;)


Lecz poza samą ciekawością świata jest kilka motywów, które pomagają mną kierować ku Azji, jak wspomaganie kierownicy przy ostrych zakrętach.

1. Architektura.
Zarówno stare świątynie jak i nowe budownictwo. Jest w tym coś, co chcę zobaczyć na żywo. 



2. Ulice.
Chcę przejść się po tych wszystkim znanych miejscach jak Shibuya Crossing jak i zgubić się, gdzieś w wąskich uliczkach, szukając niczego z aparatem w dłoni.


3. Te typy i typiarki.
Są dla mnie inspiracją gdyż od lat są mistrzami w tym, co mnie obecnie pochłania najbardziej. 

Nigo


Yoshi Yamamoto

Rei Kawakubo



Mihara Yasuhiro


Kenzo Takada


Shinsuke Takizawa



4. To co tworzą takie typy i typiarki.
Czyli ich (i wielu innych) podejście do projektowania i łączenia swoich wizji, kultury i tkanin, w sposób ponadczasowy, a zarazem nowoczesny i "akutalny". Tak słowo aktualny jest zdecydowanie najlepsze. Chcę poczuć styl Japonii, ich streetwear i obserować go tam, a nie tylko na Hypebeastach i Google. 


5. R32.
Moja miłość. Najlepiej rocznik 1991.


6. Kultura.
W Azji byłem raz, na Tajwanie. I ten raz wystarczył, bym zafascynował się sposobem funkcjonowania społeczności w Azji. Jest tam coś zupełnie dzikiego dla naszej kultury - to kolektywizm. Tam się myśli i żyje inaczej. Chcę zobaczyć jak jest w Japonii. Bo słyszeć od innych i czytać to spoko, ale samemu doświadczyć trzeba.


7. Prawie najważniejsze - szama.
Opis zbędny. Zjem wszystko.


8. Najważniejsze - Ona.
No bo jak to tak podróż życia bez niej? Co prawda Patrycja już w Tokio była dwa razy i działała spoko.

Teraz plan jest być tam razem. Poznać to co Ona poznała, oraz wspólnie to co niepoznane i nie z Poznania.



Plan jest ambitny i chcę tam lecieć w październiku. Tylko muszę przestać kupować buty...

.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz