Polska - kraj złodziei!

Powie szczególnie ten, kto się naciął na cwaniaka, nie?
Sam też nadziałem się kilka razy na takich, co zapraszali, wymagali, a jak już podziałałem i wróciłem do siebie, to o przelew upomnieć się nie dało. Byłem głupi, bo wierzyłem w dobro i moc zajawki. Zajawka była, a później kombinowanie jak hajs odzyskać. Dobra ja dziś nie o tym, przecież wiesz.


Więc czemu Polska to kraj złodziei?
Bo w moim odczuciu okradamy się nałogowo z zajebistości życia.
Gdy rozmawiam z moimi znajomymi, część z nich to naprawdę pozytywne typy. Obojętnie czy dzieje się u nich dobrze, czy jest trochę gorzej, to zawsze jest dobrze. Niestety to trochę taka mniejszość. Większość ludzi, których gdzieś tam poznaję, miało plany, miało ambicje, ale gdzieś się one tam zepsuły, bo coś po drodze nie wyszło, a to droga za długa, bądź holowanie za drogie. Tak więc zostawili to co robili, dzisiaj robią coś innego, często wspominając o tym, jak to kiedyś fajnie było. Inni nie wiedzą co chcą ze sobą zrobić, wiedzą czego nie chcą. Nie chcą próbować, bo to im nie wyjdzie. Lepiej siedzieć, nic nie robić. Kurwa serio?


Nie lubię gdy ktoś mówi, że nie ma sensu próbować, bo… bo nie. Najgorsze jest to, że tacy ludzie poza aurą ogólnego przygnębienia, która wisi nad nimi, bardzo chętnie przygnębieniem tym się dzielą z innymi. I po chwili poza tym, że ktoś nie wie co ze sobą zrobić, dowiadujesz się, że w naszym kraju nic się nie da, sąsiedzi wkurwiają, a pracodawca to irytujący imbecyl, z którym praca to istny terror.
Gdy dostaje taki zestaw przeważnie zastanawiam się i to na głos:
1. Co próbowałeś zrobić w tym kraju, że się nie da?
2. Czemu się nie przeprowadzisz?
3. Czemu nie zmienisz pracy?

Jak na pierwsze często słyszę, że “yyyy… różne rzeczy”. Drugie to nie powód do przeprowadzki, a trzecie jest koniecznością. Przeważnie drugie i trzecie to “nie jest takie łatwe jak myślisz”. Tak zdecydowanie ja tego nie pojmuję, bo za swomi ambicjami przeprowadzałem się 5 razy podróżując po różnych miastach. Nieistotne. Istotne jest to jak szybko w trakcie takiej rozmowy zamieniamy się w budowlańców i budujemy schody trudności życiowych zamiast zabrać się za konkretne zmiany w życiu.


Tak nie można. Spotykam się z kimś, żeby trochę go poirytować, a taki jeden z drugim swoim pesymizmem okradają mnie z ambicji. Bo to niemożliwe, głupie i bez sensu. A jak już Ci się coś uda to “Ty miałeś łatwiej” i kontakty, i w ogóle bez sensu zaczynać skoro Ty już tyle tu osiągnąłeś. To jest słabe i w tym momencie staję się typowym Polaczkiem, bo narzekam na narzekanie typowych Polaczków. 

Wiesz nie okłamię Cię mówiąc, że jesteś zajebisty, bo tego nie wiem. Ale za to sam możesz to udowodnić, jeśli tylko spróbujesz.

Masz jakieś zainteresowania? To na co jeszcze czekasz? Aż ktoś gdzieś tam Cię zauważy? Jak ma Cię zauważyć jeśli siedzisz w swoim pokoju i nic z tym nie robisz? Żyjemy w czasach, w których trzeba się pokazać. Niekoniecznie z perspektywą na dekolt, no ale… jak już nie masz całkowicie co ze sobą zrobić... To i tak tego nie rób!
Gdybym ja siedział tak licząc na to, aż ktoś mnie zauważy, to pewnie dziś pisałbym o tym na blogu i tytułował artykuł “Polska - kraj złodziei!"

Czujesz się w czymś dobry? To rób to kolego i Ty koleżanko!
Lubisz robić zdjęcia? Kurde niech cały Instagram (później świat) o tym wie, a nie że tylko Snapchat.


Lubisz pisać? To załóż bloga i pisz! Nie od razu staniesz się Kominkiem, albo nawet nigdy nie osiągniesz jego poziomu. Ale co z tego? Jak nie spróbujesz to możesz sobie zorganizować jedynie wieczorek ze znajomymi i rozkminiać “co by było gdyby”. Albo lepiej zacznij pisać, kup jego książkę i zobacz co da się, jak chce się.


To są tylko dwa przykłady, a patrz ile możliwości!
Możesz góry ziom przenosić jeśli się tylko postarasz. Ale musisz się postarać i wierzyć, że Twój cel jest do osiągnięcia. Powiem to bez bicia, sam mam wygórowane oczekiwania od życia, ale dzięki temu krok po kroku zapierdzielam w kierunku, który daje mi tyle radochy, że nie mam nawet na co się żalić (to dopiero przykre, co?).


Zmiany w życiu są dobre. Straszne, ale tak dobre jak pierogi od babci. Tyle, że te nie są straszne. Ludzie przeważnie boją się ryzykować, zmieniać coś, bo to się często wiąże z takim nowym startem, pozostawiem tego na co się pracowało tyle czasu. Nie trzeba wprowadzać od razu ogromnych zmian w życiu. Nie każdy jest tak porywczy jak ja. Rozumiem to. Można zacząć powoli, chociażby od wymiany sznurówek na fajne. 


Dobra to słaba zmiana życiowa, ale sznurówki spoko. Cieszą oko i dają tą satysfakcję, że wpłynęło się na coś we własnym życiu. Wybrało się coś samemu.

Jeśli ogarniesz, że Twój talent to coś znacznie więcej, niż to coś co robisz jak masz wolną chwilę… jakieś 30 minut, co czwarty dzień, to uwierz inni też to ogarną. Jeśli Ty sobie zaufasz to świat także. Może nie tak od razu, ale to Ty musisz ich przekonać, że warto w Ciebie uwierzyć. 

A jak i to się ogarnie to już w ogóle będzie spoko. Może nie staniesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale z pewnością tym, który cały czas do tego dąży tak szczerze. Sukces goni sukces i jak już zjesz pierwszy, to nie zdziw się jak na deser, będziesz chciał drugie danie. I później znowu. 

To jest spoko. Pozwala na świat spojrzeć inaczej, wszystko dookoła staje się lepsze. Nawet zasyfione plaże w Gdańsku nabierają tropikalnych kolorów z dobrym nastawieniem.


Nie kradnij, dawaj!
.zulu kuki

Zdjęcia Mixon:


outfit:
jacket - Stussy / tee - Rebel8 (link) / jeans - Cheap Monday (link) / sox - Black Scale (link) / kicks - adidas ZX FLUX / beanie - Social Animalz
+
sox - MORE (link) / kicks - Asics Gel Saga (link)

0 komentarze:

Prześlij komentarz