Ugaś pożar fascynacji nową gaśnicą Supreme!



Rynek streetwearowy rozwija się prężnie. Obecnie jest to chyba jego najlepszy moment w historii. Marki powstają, starsze się rozwijają, a te z modą uliczną niezwiązane, zaczynają się modą uliczną interesować. Supreme w tym wszystkim zawsze był dla mnie symbolem żywego skurwysyństwa (w pozytywnym sensie). Jak marka projektami do mnie nie przemawiała tak sposób jej prowadzenia fascynował. Mocne ograniczenia ilościowe i zasada "to ty chcesz od nas coś kupić, nie my ci sprzedać", spowodowały że nowojorski brand stał się żywą legendą i hajpem samym w sobie. James Jebbia jest osobą, której oddaje szacunek za sposób w jaki to wszystko ogarnął, ale każdy kolejny sezon sprawia, że zjawisko globalne zwane "Supreme" obserwuję ze zmarszczonym czołem. 

W poniedziałek (16.02) marka wypuściła w sieć informację o najnowszej kolekcji SS15. Bogata oferta ubrań, pośród których znalazione smaczki w militarnych barwach, całkowicie zeszły na boczny plan uwagi, gdy ujrzałem akcesoria. Kurwa serio? Akcesoria to głównie zabawa wizerunkiem i gadżeciarstwo, ale czy rzeczywiście takie przybory jak gaśnica są czymś cool? Domyślam się, że hajp wokół marki jest tak wielki, że sprzedaliby nawet kupę zapakowaną w czerwony papier z logotypem marki. To pewne. No ale...

Ale czy tak się buduje wizerunek? Czy tak wyglądają akcesoria marki, która swojego czasu ociekała chamstwem i całkowitym wykładaniem lachy na system? A może w taki właśnie sposób chcą pokazać jak bardzo są inni lub uważają, że mogą zrobić już wszystko, bo są tak mocni? To ostatnie akurat ma jakiś sens. Ogólnie nie wiem. Nie chciałbym krytykować, ale jak lubię ciekawe eksperymenty tak takich z pozycji klienta, po prostu nie rozumiem.
Poniżej kilka wybranych smaczków akcesoriowych Supreme SS15.

.zulu kuki









0 komentarze:

Prześlij komentarz