Backstage polskiego streetwearu: W.E.N.A. o kolaboracji z Turbokolor


W środę (4.02) oficjalnie przywitaliśmy "Drop II" kolaboracyjnej kolekcji marki Turbokolor z warszawskim raperem W.E.N.A. O tym jak powstawała kolekcja, jej motywie przewodnim oraz wielu innych wątkach, rozmawiałem z Wudoe. 


ZK: W sieci można znaleźć informację, że Twoja znajomość z Turbokolor rozpoczęła się w 2010 roku. Było to związane z jakimś konkretnym wydarzeniem?

WUDOE: Moja współpraca z Turbokolor faktycznie rozpoczęła się już 5 lat temu. Nie była jednak związana z żadnym konkretnym wydarzeniem. Od dawna śledziłem prace Swanskiego, jeszcze w barwach takich firm jak Fenix Athletic. Po powstaniu marki Turbokolor, nawiązaliśmy bardzo luźną współpracę przy okazji mojego debiutanckiego albumu "Dalekie Zbliżenia". Przez owe 5 lat pracowaliśmy wspólnie przy kilku projektach,  jak mój koncert w Warszawie w 2013 roku, premiera albumu "Nowa Ziemia" we flagowym sklepie Veteran i kilku innych. Myślę że nasza kolaboracja to kolejny etap naszej kilkuletniej współpracy.


ZK: Czyją inicjatywą był pomysł wspólnej kolaboracji?

WUDOE: Temat wspólnej kolekcji, czy nawet jednego produktu pojawiał się już wcześniej w naszych rozmowach i planach, jednak zawsze coś go blokowało. Czy to czas, czy inne działania, w które zaangażowany byłem ja, lub panowie z Turbo. Finalnie to ja odebrałem telefon od Pawła, który zaproponował mi współpracę.

ZK: Motywem przewodnim widocznym na wszystkich produktach jest złoty sztylet. Czym jest ten symbol dla Ciebie? Opowiedz o jego znaczeniu.

WUDOE: Motyw sztyletu pojawia się często w kulturze masowej, także w streetwarze.  Dla mnie jest on symbolem walki, nieustannego stanu gotowości na atak, cichej broni, używanej gdy wszyscy myślą że już się nie podniesiesz. Jednocześnie ma on związek z braterstwem krwi i silną, nierozerwalną przyjaźnią. W naszej kolekcji motyw sztyletu nazywamy wewnętrznie "stabber" - dźgacz :) To znaczenie odnosi się do czujności względem ludzi, którzy w momencie naszej nieuwagi będą próbowali wbić nam nóż w plecy. 


ZK: 11 grudnia na świat wyszła Wasza kolaboracja w postaci koszulki, koszuli, spodni oraz bluzy typu crewneck. Jak się okazało niedawno, był to pierwszy drop, a obecnie kolekcja została wzbogacona o czapkę, varsity i skarpetki z tym samym motywem przewodnim. Czy takie było założenie od początku, by kolekcję podzielić na dwie części?

WUDOE: Na samym początku, mieliśmy w planach zrobienie jednej, większej kolekcji. Jednak brak czasu i obłożenie szwalni w końcówce roku, sprawiły, że nie mogliśmy dostarczyć wszystkich produktów na raz. Uznaliśmy że, w krótkim odstępie czasu wrzucimy drobne uzupełnienie kolekcji, głównie w postaci kurtki varsity. Pierwszy drop naszej kolaboracji sprzedał się bardzo dobrze, co pozwoliło nam na wzbogacenie drugiej części i 5panel i skarpetki.


ZK: Od pierwszej odsłony minęły prawie dwa miesiące. Kolaboracja cieszy się zainteresowaniem odbiorców?

WUDOE: Tak jak nadmieniłem wcześniej, ubrania sprzedają się bardzo dobrze. Koszula wyprzedała się w ciągu pierwszych dwóch tygodni, w związku z czym musieliśmy zrobić restock produktu, czego początkowo nie przewidywaliśmy. Ubrania są proste i stylowe, nie ma w nich przesady. Oczywiście spotykają się również ze słowami krytyki. Ale nie jest naszym zadaniem zadowalać wszystkich. Chcieliśmy zrobić coś z czego będziemy zadowoleni i dumni. Uważam, że osiągnęliśmy swój cel.

ZK: A jak oceniasz współpracę z chłopakami z Turbokolor, od strony powstawania i realizacji kolekcji?

WUDOE: W zasadzie nasza współpraca dotycząca projektowania wzorów była bardzo prosta. Paweł wysyłał mi propozycje ubrań wraz z gotowymi grafikami. Następnie obgadywaliśmy je telefonicznie i po wspólnej akceptacji machina produkcji zaczynała się toczyć. Ze swojej strony nie miałem specjalnych uwag ani wątpliwości. Dokonania Turbokolor śledzę od dawna i w pełni ufam chłopakom. Wiem, że nie chcieli by się podpisywać pod czymś co nie spełnia ich oczekiwań wizualnych i jakościowych. 


ZK: Nie jest to pierwsza kolaboracja między Tobą, a marką odzieżową. Jak porównałbyś współpracę przy tworzeniu kolekcji z Turbokolor, do projektu z MISBHV? Jeden i drugi projekt powstawał podobnie?

WUDOE: To były dwie zupełnie inne kolaboracjie. Zarówno ze względu na charakter firm, z którymi je przeprowadzałem, jak i na czas i wielkość kolekcji. MISBHV, w 2012 roku była małą, rodzinną firmą z olbrzymim potencjałem i bardzo dużym uznaniem na rynku. Wówczas robiliśmy jeden bardzo ambitny projekt, który musieliśmy dostarczyć na określony czas, ze względu na wcześniej ustalony termin kręcenia teledysku do "Nic." w Barcelonie. Przy okazji tej kolaboracji dużo jeździłem między Warszawą a Krakowem, w którym mieściło się biuro firmy. To była moja pierwsza kolaboracja odzieżowa i jestem z niej bardzo zadowolony. Do dziś w garderobie trzymam dwa nieużywane egzemplarze kurtki W.E.N.A. x MISBEHAVE. Z kolei współpraca z Turbokolor to wejście do dużego przedsiębiorstwa, zatrudniającego kilkanaście osób, z własnym sklepem i przede wszystkim z własnym, flagowym grafikiem - Pawłem Swanskim. Ta kolaboracja wydała mi się dużo łatwiejsza i bardziej profesjonalna. Od początku znaliśmy terminy odbioru sampli, ubrań i wiele innych detali produkcyjnych. Jednak nutka niepeności i spontaniczności we współpracy z dziewczynami z MISBHV miała swój urok. Obie z tych kolaboracji są dla mnie bardzo ważne i bardzo dobrze je wspominam.  

ZK: Skoro świat bardzo szybko doczekał się drugiej części kolekcji, to pytanie na koniec, czy można oczekiwać części trzeciej?

WUDOE: Jesteśmy dopiero po wypuszczeniu Vol. 2 naszej kolaboracji, myślę że jeżeli w ogóle zaczniemy myśleć o 3 częsci to za jakiś czas.


Wszystkie produkty z kolaboracji Turbokolor x W.E.N.A. znajdziesz na stronie marki, bądź  bezpośrednio pod poniższym linkiem:


Zdjęcia wykorzystane w artykule, pochodzą z obu lookbooków kolekcji i zostały wykonane przez Filipa Blanka (link do strony fotografa)

W.E.N.A. - facebook
Turbokolor - facebook

Wywiad z Wudoe oficjalnie zawisł na www.theillest.plgdzie serdecznie zapraszam.

.zulu kuki




0 komentarze:

Prześlij komentarz