Backstage polskiego streetwearu - Backyard Cartel


  Na polskim rynku jak po dobrym sztormie wylało marek odzieżowych. Co definiuje te marki? Większość z nich jest bliskie granicy między dobrym pomysłem, a przegięciem. Bliżej odpływu w tą drugą stronę. Szukając pośród nich czegoś dla siebie, proponuję wejść od podwórka. Możecie znaleźć tam tradycję, konsekwencję i wypełnienie po brzegi kreatywnością i dobrym smakiem. Poznaj Backyard Cartel.

Ideologia marki jest prosta, ale jakże mocna i prawdziwa. Poniższe grafiki oddają to chyba najlepiej.






W nawiązaniu do mocnych korzeni marki i oddaniu hołdu ludziom pracy, wybraliśmy się zwiedzić (twórczo) teren zamkniętej części Stoczni Gdańskiej. 






  Odwiedzam to miejsce dosyć regularnie, obserwując jak z każdą kolejną wizytą, część historii naszego kraju znika na rzecz nowych inwestycji. Europejskie Centrum Solidarności robi wrażenie, ale nie załatwia sprawy. Jaki jest Backyard w moim odczuciu? Jest mocny. Widać, że za marką stoją ludzie w pełni świadomi drogi, którą podążają. Produkty same w sobie są solidnie wykonane, a kroje są zdecydowanie inspirowane workwearem, czyli dobrze dopasowane, bez zbędnego luzu czy efektu noszenia worka na sobie. Jeśli chodzi o produkty z obecnej kolekcji, które według mnie są szczególnie warte uwagi to przede wszystkim hoodie w kolorze khaki/military green (link). Jeśli chodzi o kolor - dla mnie osobiście największy faworyt tego roku - mimo, że kolekcja FW.



  Drugą mocną opcją są jogger pantsy. Na naszym rynku jest ich coraz więcej co prawda, no ale ciężko się dziwić, skoro produkt bardzo funkcjonalny. O jogger pantsach dostępnych w Polsce, będę pisał niebawem, natomiast już teraz mogę zdradzić, że Backyard oferuje jeden z najbardziej dopasowanych krojów. Ja postawiłem na model "Terra Camouflage" (link) i ogólnie pattern niszczy system. W połączeniu z detalami w postaci haftów czy metalowego, żółtego guzika, dają produkt idealny.



  Ostatnim produktem do kompletu, który szczególnie wpadł mi w oko jest szara kurtka baseballowa. Ale zanim napiszę coś więcej o niej, chciałbym odbić na chwilę od samych produktów, w stronę ludzi, którzy markę tworzą oraz tych, którzy są szczególnie blisko niej.
Na początek, krótka rozmowa z jedną z dwóch osób odpowiedzialnych za BYC.

ZK: Przede wszystkim skąd pomysł na markę?

BYC: Od dość długiego czasu mam do czynienia zarówno z grafiką jak i z branżą odzieżową. W momencie kiedy uznałem że mam spójną i pełną wizję marki oraz doświadczenie dotyczące produkcji, wprowadziłem CARTELa na rynek.

ZK:Co jest Waszą inspiracją przy tworzeniu BYC?

BYC: To co jest chyba inspiracją dla wszystkich - wyobrażnia, ulica, internet, znajomi,  konkurencja.
Chciałbym żeby projekty które przygotowuję były klasyczne i jednocześnie przełamywały schematy które w streetwearze istnieją od lat. Chodzi o zabawę konwencją, łączenie motywów lub tworzenie ich od podstaw na swoich zasadach.


ZK: Co sądzisz o rozwoju streetwearu w Polsce na przestrzeni lat?


BYC: Nie umiem przeanalizować tego w kontekscie czasu, zwłaszcza że w Polsce ten rynek istnieje od niedawna.
Istnieje kilka marek z pogranicza streetwearu i fashion, mających oryginalną wizję i umiejętność wcielenia jej w życie, zręcznie wykorzystujących media społecznościowe, dających sobie radę na niedużym polskim rynku i  zagranicą. 

ZK: Top 3 marki odzieżowe to.?

BYC: Maharishi, Acronym, Publish.

  Backyard Cartel to przede wszystkim twórcze i świeże podejście. Poza produktami świadczyć o tym mogą ludzie, którzy współpracują z marką. Wudoe w kawałku Cytryny, przy którego klipie zresztą pracowałem nawija "Backyard na koszulkach". Ras w "Wyjdziesz na dwór?" rzuca tekstem "Dziewczyna leży na mnie lepiej niż mój Backyard Cartel". Nie, nie chodzi tu o to, o których markach najwięcej się mówi w kawałkach, bo to żaden wyznacznik. Ważne jest natomiast kto upodobał sobie markę. A widać, że W.E.N.A. , Rasmentalism, Quebonafide czy Małolat już to zrobili. Osobą, która rapu nie robi, ale za to swoją twórczością wywiera na mnie ogromne wrażenie jest OESU, który także współpracuje z BYC. Poniżej sztos materiał.





Powróćmy do kurtki. Fajnie, że jakaś marka postawiła na coś więcej w ofercie kurtkowej niż tylko parki. Parka jest zajebista, aczkolwiek ja w tym roku szukałem czegoś innego. Wybór padł na szarą baseballówkę (link), wykonaną (jak podaje producent) w 81% z wełny i 19% z poliamidu. Rozwiązanie sztos. W połączeniu z czarnymi wykończeniami w postaci haftu, snap buttonów, skórzanej metki z wytłoczoną nazwą marki i dużym, odwróconym BACK na plecach, prezentuje się genialnie. Dla mnie faworyt.



Tereny stoczniowe przeczesywałem z Michal502, który trzaskał zdjęcia oraz z Kubą, na którym także możecie zobaczyć produkty Backyard Cartel, z poprzednich kolekcji.




Strona Backyard Cartel:


.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz