2K14 pozamykany.



Od kilku dni internety podsumowują rok poprzedni w każdy możliwy sposób.
Nie mam zamiaru wypisywać wszystkich ważnych wydarzeń, bo pewnie gdzieś w połowie jak nie wcześniej uznalibyście, że czas skończyć czytać, bo to miał być wpis, a nie książka. Mówiąc, krótko rok 2014 był bardzo intensywny. Każdy rok jest, ale wraz z rozwojem sytuacji, każdy kolejny daje mi więcej, ale także i wymaga więcej ode mnie. 
No dobra, ale co z tym 2014? Jest spraw kilka, które szczególnie są dla mnie istotne.



1. www.zulukuki.com

Przyszedł czas na zmiany. Ze względu na to, że mój pogląd na spraw wiele na przestrzeni ostatnich lat aktywnej promocji kultury młodzieżowej, się zmienił, trzeba było ruszyć moją bazę od nowa. Poprzedni blog zakończył egzystencję, nadal będąc widocznym w internetach. W marcu odpaliłem stronę, na której obecnie jesteś i to był dobry ruch. Od tamtego czasu opublikowane zostało 99 wpisów, w większości moich, kilku DeNego i Michała502. Cieszę się bardzo, że sam blog cieszy się dużym zainteresowaniem oraz tym, że współtworzą go ludzie, którzy mają bardzo swoje podejście do życia i chcą się nim w jakiejś formie podzielić.


2. Less Hip Hop, more Street Culture.

W tym też roku zdałem sobie sprawę, że nie umiem już tak fanatycznie krzyczeć Hip Hop jak parę lat wstecz. Nie, to nie znaczy, że już nie jestem Hip Hop i teraz interesuje mnie wszystko co związane z muzyką regonialną Kaszub. Chodzi bardziej o to, że od jakiegoś czasu, moje działania zataczają coraz szersze kręgi i niekoniecznie każdy z nich wpisuje się w charakter hiphopowy. W sumie to coraz ciężej jest mi zdefiniować charakter hiphopowy. Paradoksem tej kultury jest to, że powstając w tak spontaniczny sposób, pozwoliła się nie ograniczać, a z drugiej strony bez problemu ludziom przychodzi mówić co jest Hip Hop, a co nie. Tak się nie da. Nie chcę mi się myśleć czy to co robię jest hiphopowe, czy jest wpisane w inny nurt. To co robię jest dla ludzi, z ludźmi i dzięki ludziom. To jest dla mnie najważniejsze. Wszystkie zajawki i ludzie, którzy niezależnie od wykształcenia poświęcili życie, by ta właśnie zajawka była jego celem, reprezentują dla mnie kulturę uliczną. I nie chodzi o to, że napierdalają ludzi w bramie, upojeni tanim piwem. Chodzi o formy sztuki, które stworzyli ludzie, dla ludzi, bez jakiegokolwiek podziału, statusu, czy czegokolwiek podobnego. Wielu utalentowanych ludzi, z którymi współpracuję nie czuje się częścią hiphopowego środowiska. Z drugiej strony, ogrom ludzi, którzy swoją rzecz nazywają Hip Hop w dupie ma całą kulturę i wszystko co się dookoła dzieje. Mówią Hip Hop, bo teraz się mówi Hip Hop. A co to znaczy? Nie do nich pytanie. Oni tylko mówią.


3. Klimatu nie kupisz.

To jest chyba najważniejsza lekcja, na której byłem i się nie spóźniłem, w tamtym roku. Nauczycielem jest branża. Lekcja ta, była bardzo treściwa. W branży (bo kiedy się na tym zarabia to już trochę branża) są dwa typy ludzi. Pierwsi z nich to ludzie, którzy robią coś w kulturze i ich zapał pozwolił stworzyć własny biznes, pozwalający utrzymać się, cały czas będąc w kulturze. To normalna sprawa. Często zderzałem się z określeniem, że ktoś robi coś dla pieniędzy bądź tak popularnie w naszym kraju "się sprzedał". Zawsze w takiej sytuacji zadaje pytanie mojemu rozmówcy, czy jakby miał możliwość to chciałby robić tylko to co lubi i się z tego utrzymywać, czy wolałby pracować w miejscu, którego nienawidzi tylko po to, by jakoś się utrzymać, a w miedzy czasie robić to co lubi. Dla mnie odpowiedź jest prosta. Poza tym kultura, to nie tylko formy artystyczne czy ideologia, ale także różne formy materialne, charakterystyczne dla danego zjawiska kulturowego. 
No dobra trochę większa notka do pierwszego profilu sprawcy. Jaki jest zatem drugi? 
Durch typ ludzi w branży to tacy, którzy nigdy nic w niej nie tworzyli. Stali z boku, albo kilka kilometrów dalej, ale pewnego dnia postanowili, że w tym środowisku otworzą biznes, bo czują hajs. Otwierać biznes każdy sobie może. Czym się jednak różni profil drugi od pierwszego? Ten drugi nie wie co to jest oddawać się pasji, nie rozumie potrzeb osób zaangażowanych w środowisko. W sumie w ogóle ich nie rozumie. Za to korzysta z tego, że ci ludzie mają pasje. W środowisku przez obcowanie z sobą ludzie opierają swoje relacje na zaufaniu, tworzeniu wspólnego dobra. Jeśli wchodzi w to z portfelem ktoś, kto nigdy nie był w środowisku, to sprawa ma się inaczej. Ze strony osoby ze środowiska to chęć tworzenia wspólnego dobra, z drugiej natomiast to kalkulacja efektów poprzez zarobiony hajs, niezależnie od sytuacji. 
Jaki jest morał tej lekcji? Jeśli ktoś chce byś Ty wkładał, ktoś nie wkłada od siebie nic, a chce wyciągać, to pomimo złamaniu zasady ruchu posuwisto-zwrotnego, jesteś ruchany w dupę bez poślizgu.


Mógłbym pisać tego ogrom gdzie wyjechałem, z kim współpracowałem i co tworzyłem. To wszystko jest dla mnie ogromnym doświadczeniem, które owocowało w wyciągnięcie wniosków na rok 2015.
A jaki plan w nim? Bankowo ma być intensywniej niż poprzednio.
O poszczególnych działaniach będę pisał regularnie. 
Cel główny: Tokio.
Rok pod hasłem oczyszczenia ;)

Peace!
.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz