Zgubiłem plan na życie.

  Trochę czasu tu nie pisałem. Przymierzałem się, chcąc poruszyć kolejny z 123152637 tematów, które znajdują się w moim mózgowym folderze o nazwie "Warto szturchnąć". Nie pisałem jednak, bo zmieniałem życie. Miejsce zamieszkania, program dnia, rodzaj obowiązków i sposób funkcjonowania. Krócej mówiąc, zmieniałem więcej niż mniej. Cieszę się, że w tym czasie DeNy dbał o Was i częstował swoimi bogatymi przemyśleniami.



Mimo, że nie pisałem, ten cały zestaw zmian, który pobrałem w pakiecie, skierował moje codzienne obserwację w trochę inny punkt. Gdybym kiedyś miał przewidywać swoją przyszłość, raczej nie wypisałbym na kartce takiego scenariusza. Obecnie akcja rozgrywa się w wielu miejscach, występuje wielu niesamowitych bohaterów i wszyscy razem działamy w imię dobra. No a jeśli nie dobra, to przynajmniej nie w imię zła ;)
Plany, cele, marzenia i dążenia - to my i nasze życie, tak w skrócie. Moje, jak i Twoje. Jego też.

Kim jesteś? Kim chcesz być? Czym chcesz się zajmować w przyszłości? I co robisz w tym kierunku?

Grono moich rówieśników ma coraz poważniejsze plany. Wiadomo dorastamy (ja też, powoli). Jedni mają w planie mieć dzieci za rok, u drugich od roku w domu jest ich już dwójka. I nie chodzi o to, że kupili sobie zwierzątko domowe. Odkładanie na przyszłość, kredyty, wesela, własne biznesy, planowanie urlopu w jakimś kurorcie. 
Dużo moich znajomych to kreatywne głowy. I mimo, że są na początku swojej kariery, to już mogę spokojnie mówić o nich "ludzie sukcesu". Mają plan na siebie i robią wszystko, by go zrealizować. Ja ich podziwiam.

A co jeśli nie wypali? Jeśli coś się stanie i nasze obecne plany, siłą rzeczy będą musiały iść się jebać?
Będzie dobrze! Coś się wymyśli - tak mówią optymiści. Też tak mówię.
Mówię tak bo poza sukcesem nie widzę innej opcji. I w sumie to samo w sobie jest dla mnie największym motywatorem.
Z drugiej strony codziennie, bez świadomości mijamy na ulicach tych, którzy też mieli plany. Mieli pracę i rodzinę, ale jeden zły ruch, niepowodzenie finansowe, głupota czy wypadek spowodowały, że dotychczasowy scenariusz zniknął, jakby ktoś go nam ukradł. 
I co wtedy?
Przyjmij, że masz 15 lat i musisz zmienić swój plan życia, bo np. Twoi rodzice podjęli decyzję o wyprowadzce i tam gdzie mieszkacie, nie jesteś w stanie rozwijać swoich pasji. W tym czasie możesz wybrać kierunek edukacji i robić wszystko, by dotychczasowe zainteresowania i styl życia zmienić innym, "alternatywnym". Ale do tego wszystkiego dochodzi samopoczucie, zdrowie psychiczne itp. Co robisz?
Przyjmij, że masz 30 lat i ulegasz wypadkowi. Twoja dziewczyna/chłopak Cię zostawia, bo nie daje rady psychicznie z Twoją chorobą. Nie jesteś w stanie robić tego co robiłeś/aś do tej pory, a czas leczenia i rehabilitacji powoduje, że wypadasz z gry. Co robisz?
Przyjmij, że masz 50 lat. Firma, którą prowadzisz od 25 bankrutuje, a Ty w życiu poza jej prowadzeniem nie robiłeś/aś praktycznie nic. W tym samym czasie dowiadujesz się, że Twój małżonek/małżonka Cię zdradza. Masz pięćdziesiątkę na karku i szukasz w google jak wygląda wzór CV, by spróbować gdzieś je zanieść. Co robisz?

Jeśli w życiu przytrafiło Ci się coś takiego, że musisz zmienić w nim wszystko w dość drastyczny sposób, to mniej więcej wiesz jak to działa. Jeśli nie, to możesz prawić mądrości. Choć w obu przypadkach możesz prawić mądrości, które mogą być odległe o zaledwie 180 stopni od przypadków innych osób.
Łatwo jest powiedzieć, że "trzeba być silnym", "nie można się poddawać", itp.
Można być mądrym siedząc w domu i czytając bloga www.zulukuki.com. A mimo motywatorów, świętych przysłów i podobnych treści, są ludzie którzy sobie z tym nie poradzili. Możliwe, że z którymś z tych ludzi jechałeś dziś autobusem. Może pod tym płaszczem kryje się kobieta, którą zostawił mąż, a ona wracając do pustego domu, wmawia sobie, że sobie radzi. Wieczorami jedząc samotnie kolację, a następnie płacze, leżąc sama w wielkim małżeńskim łóżku.
Może, któryś wczoraj zapytał Cię o 50 groszy na wino, gdy przechodziłeś/aś obok dworca. Wiadomo, dla Ciebie i dla mnie to nie rozwiązanie się najebać i oscylować wokół tego każdego dnia. Ale nie wiesz czy, któryś z tych ludzi, nie poddał się całkowicie, mimo że w tym samym czasie wolałby siedzieć w domu, z córką czy synem, którego wołałby właśnie do siebie, odciągając od czytania tego cholernego bloga. Wołałby, bo zrobił jej/mu herbatę. Ale tak nie jest, bo jego żona zakazała mu widzenia się z dzieckiem, a ono dorastało w przekonaniu, że ojciec o nim zapomniał. 




Nie chcę Ci radzić. Czasem sam nie daję rady ze sprawami życia codziennego. Mając 12 lat nie pomyślałbym, że moje życie będzie wyglądać tak jak wygląda teraz. Nie pomyślałbym też o tym, że kilka lat później, będę musiał z rodzicami decydować, gdzie spędzę święta w danym roku. Bo im się nie udało spędzać ich razem do końca życia, tak jak planowali kiedyś. 

Mniej obojętności. Nie wiesz czy jutro Ty nie dostaniesz wpierdol od życia. Nie wiesz czy już nie dostałeś/aś, a po prostu za jakiś czas zacznie boleć.


Zdjęcia wykonał: ja
Na zdjęciach: Ludzie.

.zulu kuki


0 komentarze:

Prześlij komentarz