Zajawka mówi w swoim języku.



A po co Ty ciągle robisz te zdjęcia?
A co Ty tak ciągle łazisz po tych dziwnych miejscach?
A przemyślałeś ten tatuaż czy tak po prostu? Poza tym dla mnie to głupota się tatuować.
Długo już tak sobie nie potańczysz, co?
Nie lepiej jakbyś skupił się na jednej pracy zamiast robić milion rzeczy na raz?
No i co Ty dalej z tym zrobisz?
A po co?
Dlaczego?
Weź mi wytłumacz, bo nie rozumiem...
Jak Ty to widzisz?
Przecież to strata czasu.
Ale nie rozumiem, jak to dla satysfakcji?
To jest dziwne.
Dziwny jesteś.

Co Ty masz na bani...
Ja nie widzę w tym sensu.


Znasz to?
Kiedyś słyszałem tego typu tekstów znacznie więcej. Dzisiaj też je słyszę co jakiś czas. Lecz dziś znacznie mniej ich słucham. No dobra... nie słucham wcale.
Gdy zaczynałem tańczyć, byłem jeszcze mieszkańcem małej miejscowości. Gdy rzuciłem hasło moim znajomym z klasy, że zaczynam, czułem że moje słowa są tak egzotyczne jak polskie ptasie mleczko w Tokio.
Później w szkole średniej było już trochę inaczej. Inne miasto, więcej ludzi i zainteresowania artystyczne to pewnego rodzaju norma. Tak więc, może nie w środowisku szkolnym, ale gdzieś tam "na mieście" poznawałem coraz więcej osób "z zajawką". Tym osobom mogłem z reguły powiedzieć więcej, nie musząc tłumaczyć wszystkiego. Czy to czuli, czy nie, ciężko powiedzieć. Większość z nich miała tak pozytywny vibe, że nawet jak przytakiwali z jednym wielkim hasłem w głowie, o wymownej treści "WTF?!", to czułem, że kumają. W szkole było inaczej. Szkoła samochodowa, sami kolesie i to większość z ambicjami w warsztacie. Kumali, że coś robię i to szanowali. Lecz nie zadawali wiele pytań. Chyba czuli że tego nie przeskoczą.

Im bliżej okresu młodej dorosłości tym więcej pytań. Szczególnie ze strony rodziny. I mimo tego, że działałem dużo, niepokój był. Bo wiadomo działać dużo to jedno, a poradzić sobie w życiu to drugie. Choć nie da się ukryć, że właśnie dzięki temu dziś piszę tak, a nie inaczej. Ale o tym później.

Albo już.
Po kilku latach z ogromną ilością zainteresowań, jestem właśnie na tym etapie życia. Ludzie wokół mnie, to takie 85 do 90% ludków z pasją, którzy tańczą, projektują, malują, nawijają i robią jeszcze milion innych rzeczy. Każde z nich oddaje 100% serca swojej pasji, stawiając na nią w życiu. Ta grupa ludzi nie rzuca tekstami z pierwszej części wpisu. Nie robią tego, bo tak samo jak ja to znają. Tak samo jak ja udowadniają sobie i innym, że wiara w siebie to klucz do życia według własnego planu. I nie chodzi tu o własny plan finansowy. Chodzi o życie, w którym masz czas, by myśląc o rozwoju, nie zakładając na wstępie rozwoju grubości wypełnienia portfela, dziesiątego każdego kolejnego miesiąca. Przekonałem się, że w momencie gdy portfel nie jest priorytetem, tematy same się układają tak jak mają. Mi się ułożyły tak, że poza oddawaniu się moim pasjom, nie muszę robić nic, by móc żyć spokojnie. Ważne by być zaangażowanym w to tak samo bardzo gdy robimy to non-profit i tak samo gdy dostajemy za to wynagrodzenie. Wtedy jest spoko.

Dzięki zajawce przejechałem cały nasz kraj, w każdym możliwym kierunku. Zwiedziłem sporo Europy i zaatakowałem Azję. 
Dzięki niej mam zajebistych przyjaciół, kochającą dziewczynę i świetnych znajomych.
Dzięki niej nie zatrzymuję się w miejscu, co pozwala mi się rozwijać zarówno jako artysta oraz jako człowiek.
Zajawka to język i dzięki niej się rozumiemy.
Krótko mówiąc, jest zajebiście!

A skoro już o tym mowa, zdjęcia poniżej wykonał klasycznie Michal502, czyli człowiek, z którym rozumiemy się idealnie, niezależnie czy coś mówimy, czy nie.
Zdjęcia zostały zrealizowane dla marki BLCKSVN (Black Swan), którą prowadzi Aneta.
Z tego co dobrze kojarzę, z Anetą pierwszy raz spotkaliśmy się w Berlinie rok temu, w ramach Bright Tradeshow. Jeśli chodzi o zajawkę, to ona mogłaby rozdawać ją na tony! No joke! Kilka razy już działaliśmy wspólnie, a w najbliższym czasie będziemy mogli podziałać jeszcze więcej.
Tak więc stay tuned i podziwianko!

.zulu kuki











0 komentarze:

Prześlij komentarz