Z życia tancerza: Szukając swojego stylu


Tak… to definitywnie temat rzeka. Wielu ludzi poprzez słowa „szukając swojego stylu”, rozumie wizerunek zewnętrzny. W moim odczuciu w „szukaniu siebie” chodzi o znalezienie swojego prawdziwego wnętrza, a nie szukanie gdzieś dalej. Bazując na tym, co sprawia Ci przyjemność, co Cię napędza, z czym się utożsamiasz. Z racji tego, że w moim życiu, taniec jest na samej górze i wiele rzeczy dzięki niemu się nauczyłem i poznałem, patrzę na świat właśnie przez jego pryzmat. Jakkolwiek to zrozumiesz czytelniku ;) W tym wpisie chciałbym skupić się na dwóch aspektach – „zewnętrznym” i „wewnętrznym” stylu.


Zewnętrzny: Ubiór
Poprzez ubiór (tak jak przez tatuaż, słowa, czyny), możemy wyrazić nasz charakter. Odwagę poprzez wyzywające dodatki, dystans do swojej osoby dzięki humorystycznym „wstawkom”, a także np. skromność przez niewyrazistość, nie rzucającą się w oczy odzież.
Uważam, że strój dla tancerza jest mega ważny, ale nie najważniejszy. Od dawna wiadomo, że ubrania dodają więcej flavy, o czym wie każdy tancerz. Długie spodnie nadają lepszy efekt przy footwork’u, buty z „twardym czubkiem” pomagają przy glidach, a falowanie rękawów podczas waveing’u ukrywa nasz brak techniki w rękach ;p A także to, że w luźnym stroju jesteśmy bardziej rozluźnieni i łatwiej się nam chill’uje do muzyki, niż w opiętych rurkach, w których mamy ochotę cały czas robić move’sy ;)
Prawie każdy tancerz ma/miał takie rozważania ;) Jednym to przechodzi, innym nie i zaczynamy inaczej patrzeć na pewne sprawy. Dostrzegamy, że strój przede wszystkim nie powinien krępować ruchów i dawać nam swobodę działania. Oczywiście jest to kwestia bardzo indywidualna, bo ktoś może czuć się swobodnie w węższym stroju. Ja np. w zależności od tego, jaki mam dzień, lubię potańczyć raz w rurkach i wąskiej bluzie, raz w szerokich spodniach z dużym T-shirt’em.

Również motywy, które posiadamy na odzieży są wyznacznikiem tego, czy je kupimy i założymy, czy też nie. Przede wszystkim na ubraniach przodują różnego rodzaju motywy i hasła, z którymi możemy się identyfikować. To właśnie one powodują, że je kupujemy. Pamiętajmy jednak, że wiele z tych naprawdę mądrych haseł lepiej mieć w głowie, niż na koszulkach ;) Wracając do motywów – w moim wypadku przodują te indiańskie, afrykańskie, orientalne i indyjskie. Uwielbiam te kultury i ich dziedzictwa, uwielbiam dzieła tworzone przez plemiona, uwielbiam ich kolorystykę – kolory ziemi. Jeśli mogę dostać odzież z oryginalnych tkanin z tych rejonów, nie będę długo zwlekał z opróżnieniem bankowego konta

Oto kilka moich ulubionych marek i elementów ich kolekcji, których geneza i produkcja sięga właśnie wyżej wymienionych rejonów.

Arriba Wear


Bole&Guyen.

Blanchard Clothing

Inkkas

Wewnętrzny: Charakter
Moim zdaniem to najważniejsza cześć stylu. Charakter to Ty! W całej okazałości, z całym asortymentem doświadczeń i podejścia do życia. Budujesz go przez całe życie i jak sama nazwa wskazuje - charakteryzuje Twoją wyjątkową i niepowtarzalną osobę. Jest on tym, co wielu z nas albo celowo chowa, albo ma problem, żeby pokazać większemu gronu w obawie przed ostracyzmem. To ta oryginalność, którą każdy z nas posiada, a nie każdy potrafi ją wydobyć na wierzch. Nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że często nie potrafi.

„Charakter przynosi Ci uznanie”

Sentencja mojego brata: „Słowem możesz oszukać, ruchem nigdy” jest naprawdę trafnym spostrzeżeniem. Bo czyż faktycznie tak nie jest?

Słynne powiedzenie: „Dance how you are” - jest bardzo ważną radą.


W sztuce, jaką jest taniec, chodzi o to, aby okazywać gamę emocji, która jest w każdym z nas. Nie zatańczysz na 100% np. na zawodach, kiedy czujesz, że łapie Cię choroba. Nie będziesz pałał radością, gdy niedawno wyjechał Twój bliski przyjaciel. Nie próbuj więc oszukiwać samego siebie i tańcz tak, jak się czujesz, aby potem nie czuć wewnętrznego zawodu. Tańcem możesz też wyrzucić z siebie nadmiar negatywnej energii.
Ja długo nie mogłem pojąć, jak to możliwe i miałem wrażenie, że ludzie nadinterpretowują wartość tańca. Ale faktycznie to przynosi ulgę. Widocznie musiałem dojrzeć.
Jeśli taniec sprawia Ci radość - śmiej się. Jeśli jesteś smutny - nie próbuj na siłę pokazać, że wszystko jest „ok”, oszukując przede wszystkim samego siebie. Można powiedzieć: „Hej, ale przecież w tańcu też można odgrywać rolę”. Ale to zdementuję.

Jedną z najważniejszych rzeczy, której nauczyłem się w szkole aktorskiej, to stwierdzenie: „Nie graj, BĄDŹ”.

Znaczy to, że gdy ktoś narzuca Ci do odegrania rolę, przedstaw ją tak, jak Ty byś to zrobił gdybyś był w danej sytuacji.

„Póki jesteś prawdziwy, wszystko robisz dobrze” ;)

                                                                                                              DeNy ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz