Warriorsi czasów obecnych.

The Warriors.
Kiedyś powstał taki film. Opowiada on o nowojorskim gangu, który przemierza całe miasto, usiłując powrócić do domu. Członkowie gangu nieustannie napotykają na niebezpieczne sytuacje, więc cała podróż to jeden wielki survival. 





  Gdy dowiedziałem się, że Ruslan Karablin, artysta i twórca marki SSUR, przy tworzeniu nowej kolekcji inspiruje się m.in. filmem "The Warriors" i dzielnicą Coney Island, czułem że to będzie coś mocnego. Z racji, że SSUR jest dla mnie marką top z wszystkich możliwych, chciałem mieć coś co nawiązuje do historii, która dla mnie także ma ogromne znaczenie. Artysta, który urodził się na Ukrainie za czasów ZSRR, ma coś w swoim przekazie. I jak marka w Polsce swoją obecność na rynku zaznaczyła ołówkiem i to w dodatku przytartym gumką do ścierania, udało się! W internetowym sklepie Snapbox.pl dorwałem czapkę, z dużym, wyraźnym napisem WARRIORS. 





Wróćmy jednak do tego, czego obecnie można się dopatrzyć w kultowym filmie z 1979 roku. Znajomość filmu zdecydowanie pomoże zrozumieć ten wpis.

Taka własna interpretacja i drugie dno, do którego subiektywnie dobiłem ja. Jeśli poleciałem za bardzo to sorry. Tak jakoś wyszło.


Akcja nabiera tempa, gdy Cyrus zostaje zamordowany na oczach członków wszystkich gangów Nowego Jorku. Plan Cyrusa, by zjednoczyć wszystkie gangi, w jeden, potężny gang, ginie wraz z jego osobą. Pomysł, który miał jednoczyć, ostatecznie doprowadził do spisków i zaostrzenia konfliktów.


A jak to jest w relacjach międzyludzkich? Szczególnie w pewnego rodzaju grupach społecznych. Na początku wszyscy myślą podobnie - w końcu z jakiegoś powodu podjęli angażowania się w te same sprawy. Gdy tylko w trakcie wspólnych działań powstaje konflikt interesów, jakaś nić porozumienia ginie. Ludzie, którzy potrafili jeszcze przed chwilą określać się mianem przyjaciela, teraz nie mówią nic, albo stają się dla siebie wrogami. Wspólny interes stał się dwoma interesami, które czasem idą w różnych kierunkach, a czasem obok siebie, w tym samym. Ale już nigdy więcej razem. 

Jak tak teraz to piszę, to czuję, że na polskim, u pani Bogumiły, która mnie uczyła, dostałbym 4 za interpretację utworu. Nie lubiła wstawiać piątek. 

No ale dobra, 4 też spoko. Co jeszcze?

Spójrzcie na kolejny aspekt filmu, jakim jest droga Warriorsów do domu. 

To cel, do którego dążymy na co dzień. Im wyżej sobie go stawiasz, tym większe prawdopodobieństwo, że napotkasz na trudności. Losowe zostawmy, skupmy się na ludziach. To nie jest kwestia zawistnego Polaka, to cecha charakteru niezależna od miejsca egzystowania. Ale tak jest, że idąc swoją drogą do celu napotykasz ludzi, którym po prostu nie podoba się fakt, że idziesz. Szczególnie tak jest, gdy Twoja droga jest bardzo widoczna. Jeśli się o Tobie mówi, to z pewnością mówi się też źle. Dobrze jest mieć tego świadomość. Ja mam i w sumie nie czuję się z tym jakoś wybitnie najgorzej. Jedni Ci pomogą, drudzy będą próbowali utrudnić. Jedni pochwalą, od innych dostaniesz hejt (nie mylić z krytyką). Kwestia jest tego co Ty zrobisz w takiej sytuacji. Pytanie czy idziesz tam gdzie zamierzałeś dla siebie, czy może po to, by udowodnić coś innym. Jeśli to drugie jest poprawnie zaznaczoną odpowiedzią, wpływ innych może być bardzo silny. Uważaj, może się okazać, że na tej stacji metra czeka na Ciebie ktoś, kto sprawi, że pojedziesz w innym kierunku.



Wróćmy na chwilę do śmierci Cyrusa. Zanim Warriorsi się zorientowali, byli na oczach i językach wszystkich. Nie ważne czy coś zrobili, czy nie. Ważne jak to zostało przedstawione.



#internet

Szczególnie obecnie. Każdy ruch każdego jest monitorowany. Co więcej, sami uśmiechamy się do wszelkich form monitoringu. A jeśli nie robimy tego my, to robi to nasz znajomy, albo ktoś inny, kto uznał, że dorysuje nam uśmiech i zaprezentuje światu. Tak się niesie Eldoka na wolno od lat i wyginające iPhone'y 6 od kilku dni. Twój zły ruch w życiu, nawet prywatnym - gdy zostanie zarejestrowany może w przeciągu kilku sekund zaważyć o Twoim życiu. Możesz zostać fejmem i dostawać pieniądze za noszenie ciuchów danej marki, albo wycieranie dupy konkretnym papierem toaletowym. Możesz jednak stać się memem, lub z powodu internetowej głupoty stracić pracę, znajomych czy cokolwiek. Streets is watching, nabiera nowego znaczenia, z wyciągniętym telefonem rejestrującym obraz na rzecz Facebooka czy Kwejka.


To tylko trzy motywy, a można by było cały film tak dłubać. Zaryłem ostro o drugie dno i wypływając następnie powoli na powierzchnię, zacząłem się zastanawiać nad jednym. A ile w Tobie jest Warriorsa? Dążysz odważnie do celu, czy może przeciwności losu, po za celem odebrały Ci też wiarę w siebie? Idziesz dalej, czy zostajesz?

Ja idę. I moi ludzie też idą. Social Animalz to dla mnie tacy właśnie Warriorsi. Idziemy razem, a naszym celem jest realizacja siebie, swoich marzeń i wizji artystycznych. Póki co nie zatrzymuje nas nic!

Wideo:



Zdjęcia w opcji SSUR i Social Aniamlz wykonał Michal502, klasycznie. Typowo nasza jazda. Jeśli chcesz znaleźć coś z tej marki, zahacz o www.snapbox.pl. My tak zrobiliśmy. Niebawem napiszę więcej o samej marce i jej twórcy. Dodam jeszcze, że człowiek, który za tym stoi poczuł nasz klimat i takim oto sposobem, Ruslan Karablin zrepostował nasze zdjęcie do siebie. Dla nas to ogromy sukces. Pewnie podobnie czują się kwiatonatorki, gdy Dawid polubi im zdjęcie na Instagramie. 

Sam fakt tego wydarzenia potwierdza, że idziemy dobrą drogą!

.zulu kuki





0 komentarze:

Prześlij komentarz