Każdy patrzy, nie Każdy widzi. Każdy wie, nie każdy rozumie.



Oto troszkę zdobytej przez moje zmysły uniwersalnej wiedzy, która może Ci się przydać. Artykuł ten zawiera sporo z moich konkluzji. Podejdź do materiału z otwartym umysłem, a na pewno znajdziesz tu coś dla siebie. Nie oceniaj, przeczytaj.


Mój bliski człowiek, Michael, interesujący się mocno duchową stroną życia, przytoczył mi kiedyś przypowieść. Brzmiała ona mniej więcej tak:

Pewien sędziwy Indianin opowiadał przy ognisku swoim wnukom historię o dwóch wilkach, które toczą w jego głowie straszną walkę (walkę odbywającą się w każdym z nas).

Jeden z wilków reprezentuje strach, złość, zazdrość, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, poczucie wyższości.

Drugi zaś radość, zadowolenie, zgodę, pokój, miłość, nadzieję, akceptację, chęć zrozumienia, hojność, prawdę, życzliwość, współczucie i wiarę.

Zapytany przez jedno z wnucząt, który z wilków wygra, odpowiedział…

„Ten, którego będę karmił”

 

Ta przypowieść pokazuje nam, że każdy z nas ma w sobie tyle samo dobra, co zła. Jest to uniwersalna prawda, o której mówią religie świata, ale nikt nie przywiązuje do tego dużej wagi. Nie musisz wybierać między dobrem a złem. Nie musisz się opowiadać za żadną z tych stron, bo nie jesteś ani dobry, ani zły. Albo inaczej, nie jesteś wyłącznie dobry albo wyłącznie zły.

Często się nad tym zastanawiam, ale prawdą jest, że czujemy, iż w społeczeństwie nie ma miejsca na całą naszą osobowość i musimy się określić, za którą z tych stron się opowiadamy.

Oczywiście społeczeństwo wymaga od nas pewnych zachowań. Dlatego bez względu na to, co czujesz w środku i jakie są Twoje pragnienia, czujesz lęk na samą myśl o zrobieniu czegoś, co mogłoby zmartwić otaczające Cię osoby. Dlatego też:

- Utalentowani tancerze kończą jako mechanicy
- Aktorzy kończą jako oświetleniowcy
- Wokaliści jako adwokaci
- Adwokaci jako kelnerzy
 

W ten oto sposób będziesz robił tylko bezpieczne rzeczy - mam na myśli te, które nie będą absorbowały Twojego poczucia winy względem innych. Z doświadczenia wiemy, że osoby, które za bardzo się wychylają i mają w nosie system, są bardzo niewygodne dla całej reszty. Trzeba więc je utemperować. Albo dlatego, że mogą doprowadzić do rewolucji i pójdą za nimi inni (najgorsza opcja) lub udało im się osiągnąć coś, czego inni nie zdołali. Ktoś, kto sam siebie ogranicza, będzie również ograniczał ludzi wokół, aby zrekompensować sobie głęboki żal, że sam tego nie zrobił. 

A najgorsze jest to, że dalej nic z tym nie będzie robił.

Przecież żyjąc tak, jak chcesz, nie robisz nikomu krzywdy, tylko robisz przyjemność sobie. A jeśli to, że wiedziesz szczęśliwe życie (bo chcesz takie wieść), przeszkadza innym, pamiętaj, że to już przecież nie Twój problem. Bo Tobie ze sobą żyje się świetnie ;). 

Kiedy za bardzo przejmujesz się opinią innych, całą krytykę odbierasz przesadnie i bardzo osobiście. Tworzysz w ten sposób skrzywiony obraz świata. Na przykład:


- Gdy osoba, która Ci się podoba, nie zwraca na Ciebie uwagi - czujesz się nieatrakcyjny/a.
- Ktoś nie odpowiedział Ci „dzień dobry”, a Ty zastanawiasz się „dlaczego?”.
- Mało ludzi polajkowało Twój ostatni post na facebook’u, nad którym siedziałeś tyle czasu - stajesz się przygnębiony.
- Ktoś przez brak ostrożności zajechał Ci drogę, a Ty bluzgasz go pełen morderczych myśli tak, jakby zrobił to specjalnie.

Zastanów się teraz sam, nie okłamując siebie, czy czasem Twoja historia nie jest/była podobna? ;)

Prawda jest taka, że nie da się każdego uszczęśliwić. Nieważne jak bardzo będziesz się starał/a. Zawsze znajdzie się ktoś, kogo zawiedziesz, zmartwisz, a nawet wkur****. 

Zacząłem sobie to uświadamiać, gdy usłyszałem ten oto cytat: „Nigdy się nie tłumacz! Przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą”. 

Sprawdzone info ;)


 W pewniej mądrej książce napisano:

„Każdy posiada swój unikalny Genetyczny Kod Popieprzenia. Każdy jest popieprzony, ale też każdy na swój sposób. Oznacza to, że nieważne jak będziesz się starać kogoś zadowolić, zapewne i tak trafisz na jedną czy dwie z jego popieprzonych cech i zostaniesz za to zlinczowany”.

Choćbyś chciał/a uszczęśliwić innych, to jest to fizycznie niemożliwe. Choćby dlatego, że ludziom niezbyt dobrze wychodzi bycie szczęśliwymi :p Ciężko przychodzi im też chwalenie innych. Zwłaszcza tych, z którymi nie żyją w zgodzie. A przecież to, że się z kimś nie lubisz, nie znaczy, że ten człowiek wszystko wykonuje źle. Po prostu Ty masz problem z tym, że on coś osiąga, a Ty tkwisz w jednym punkcie karmiąc się negatywną energią do niego. Rezultatem jest Twoja osobista klęska. A przecież nie tego oczekujesz od życia, prawda? ;)
                                                                                                                                    DeNy
                                                                                                                   


0 komentarze:

Prześlij komentarz