Jesteś numerem na liczydle.

I w sumie to ktoś Tobą przesuwa i Ty też przesuwasz się raz na jedną, raz na drugą stronę, tytułowego liczydła. Gdybym napisał, że ktoś Ciebie posuwa na prawo i lewo, to dostalibyśmy jedno skojarzenie. A to nie ta metafora ;)




W życiu tak już jest, że jak dla jednych osób jesteśmy jedynymi w swoim rodzaju, dla reszty świata jesteśmy po prostu kolejną jednostką. Jesteśmy kolejnym młodym człowiekiem w tym miejscu, kolejną osobą, której się wydaje, że jest artystą i jest w stanie żyć dzięki temu. Kolejnym niedojrzałym buntownikiem, czy po prostu osobą w kolejce, w sklepie spożywczym. Gdy Ty starasz się zdobyć edukację i zasuwasz na swój uniwersytecki tytuł, dla kogoś Twoja praca zaliczeniowa jest trzecią do sprawdzenia w tym dniu, czternastą w tym tygodniu, itp. Gdy widzisz w sobie potencjał artystyczny i próbujesz swoich sił, dla jednej grupy jesteś kolejnym młodym ambitnym kotem, lub kolejnym łakiem. Tak już jest. Niezależnie od tego jak bardzo się starasz, dla większości świata jesteś updatem danej statystyki. 




Są ludzie, którzy za wszelką cenę chcą pokazać, że nie są jak reszta. Chcą pokazać, że są lepsi. Na podstawie zaciętej rywalizacji, dążą do tego by być numerem jeden. Być na szczycie. 




Są też ludzie, którzy w ogóle nie chcą być na szczycie, bo rywalizacja ich po prostu nie kręci. Robią swoje i dzięki temu czują się także innymi od reszty. 



Nie ma tutaj lepszego podejścia i gorszego. Dobre jest to, które wybrałeś/aś za swoje. Ważne jest to, jak bardzo Ty czujesz potrzebę ekspresji swojej unikalności i jak Ty ją spostrzegasz. Otoczenie oceni, ale nie przeżyje życia za Ciebie. Chętnie, by się za Ciebie wypowiadało, ale to tak nie działa. Jeśli czujesz, że to co robisz jest inne, że jest Twoje, rób to. Staraj się być numerem jedynym w swoim odczuciu, bardziej niż numerem jeden dla innych. Bo dla otoczenia... jesteś statystycznie kolejną osobą, która czuje się wyjątkowa.

A ja? Nie chcę Ci mówić, że jesteś wyjątkowy/wa. Ale też nie zaprzeczę... ;)


Zdjęcia powstały w trakcie mojej trasy z Michal502 i Katie. Zatrzymaliśmy się w Toruniu, coś zjeść, pospacerować chwilę. Część zdjęć wykonaliśmy przed klubem NRD, część przed klubem Bunkier. Te dwa miejsca mają dla mnie szczególne znaczenie jeśli chodzi o miasto Toruń w moim życiu. Tutaj poznałem zajebistych ludzi z Oldschoolers Crew, Kniferz Crew (zanim jeszcze tak się nazywali). Tutaj poznałem Różę, która zaprojektowała później dla mnie logo Social Animalz i jeszcze wiele innych osób. Statystycznie Toruń w moim odczuciu jest 100% zajebisty. Tak 10 jednostek na 10 jednostek. Poznałem to miasto jeżdżąc tam w 2011 roku. Koncert Masta Ace i inne imprezy. Dobre czasy. I jak liczby większego znaczenia dla mnie nie mają, to te na produktach lubię. 99 na lustrzanym odbiciu, na bluzie Elade też kojarzy mi się z Toruniem. Od tych najlepszych podróży tam, minęły ponad 3 lata, a ja czuję jakby to było jakiś hmm... miesiąc temu? Heh w sumie to z tym czasem jest tak jak na czapce, którą mam na sobie. 14 lat minęło od przywitania drugiego tysiąclecia, a w głowie ciężko sobie to ułożyć, że już tyle. Przynajmniej dla osoby, która urodziła się na początku lat 90tych. Gdyby bluzę Elade poczęstować kodowaniem binarnym, z jedynką z przodu, a zerem na końcu. To bluza i czapka opowiadałby tą samą historię. Demyt... zaraz mamy 2015 przecież! A z dnia na dzień jest statystycznie coraz lepiej!


Zdjęcia: Michal502

.zulu kuki

 Katie the Last













0 komentarze:

Prześlij komentarz