Tak się nosi na: Hip Hop Kemp 2014

Lwy kempowe.

  Kilka dni temu powróciłem z kolejnego święta hiphopowego jakim jest Hip Hop Kemp. Impreza, która klasycznie odbywa się na czeskim festival parku przy Hradec Kralove, jak co roku ściągnęła kilkadziesiąt tysięcy ludzi z różnych zakątków Europy. Mnie też. 
Wiele osób tworzyć będzie relacje z tego wydarzenia pisząc o tym co się działo, jak koncerty zagrali poszczególni artyści, itp. Ja to zrobię błyskawicznie. Z tych koncertów, na których byłem ja Dilated najlepiej, KRS-ONE najgorzej. Najgorzej, bo pamiętam jak rok temu organizowaliśmy go na Gdańsk Dźwiga Muzę i pamiętam co działo się wtedy. Tutaj było ubogo. Choć ogólnie na koncertach działo się dużo. Relacja w opcji instant.

Tak samo jak zaatakowałem Festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę, tak samo napiszę trochę o tym, jak się noszą ludzie na festiwalu z atmosferą ;)




Uczestnicy tego wydarzenia są bardzo zróżnicowani i nie chodzi tu o kwestie narodowościowe. Aczkolwiek w większości ich ubiór nawiązuje do kultury hiphopowej. Pośród nich wszystkich można trafić na takich, którzy obserwując to co się dzieje na świecie, zakupy robią szukając takich marek jak The Hundreds, Stussy, LRG, HUF, Diamond Supply czy Primitive. I fajnie jest widzieć takie marki aczkolwiek te właśnie stanowiły mniejszość. 

Typowy kempowicz to nadal zagorzały hiphopowiec, który w tym właśnie miejscu zasypia i budzi się w swoich spodniach baggy, dużych koszulkach polskich marek odzieżowych jak Prosto, Diamante Wear, El Polako, Elade czy Stoprocent. Typowym elementem outfitu wielu osób, była klasyczna nerka. W tym przypadku Diamante Wear wygrało życie. Ilość produktów spod ich marki była tak duża, że można było mieć wrażenie, że są gdzieś rozdawane za darmo. Całkiem spoko.

Jeśli chodzi o buty to bywało różnie. Niektórzy ograniczyli się do pokonywania przestrzeni na boso, inni w klapeczkach. Ci, którzy postawili na buty w większości przypadków postawili na biegówkę. Powiedziałbym, że widziałem mało Jordanów. Ale patrząc na fakt, że Kemp to w większości pola oraz piasek i żwir, branie swoich J's to pomysł średni. Dobra, słaby bardzo. Sam zdecydowałem się na moje kapcie Vansa, by nie płakać później nad butami, za które wydałem trochę więcej niż trochę mniej. 

To co mnie cieszy najbardziej kolejny event z rzędu to to, że kapelusze ewidentnie podbiły ten okres wakacyjny. Sporo bucketów Stussy i LRG, plus kilka innych wariantów mniej mi znanych. Jednak to co najczęściej nakrywało głowy ludzkie to snapbacki marki Mitchell&Ness. Sam za drużynówkami średnio przepadam, no ale ja to nie wszyscy. I widać ludzie uczęszczający na kempa to sympatycy tego właśnie produktu.

Poniżej kilka spoko zdjęć od Gabrieli Mamicy oraz Michał502, którzy towarzyszyli mi w tym wydarzeniu.






























Jeśli chodzi o mnie i moją ekipę to było najlepiej. Korzystaliśmy z koncertów oraz innych wydarzeń. Kontuzja kostki niestety nie pozwoliła mi próbowania sił w contestach tanecznych, ale dzikie bansy podburzone chmielem w trakcie koncertu Dilated Peoples nadrobiły tą stratę. No i co jeszcze? Moi ludzie to moi ludzie, proste. Stado trzyma się razem i nosi podobnie. Dlatego też ci, mi najbliżsi tam reprezentowali dumnie Social Animalz. I w sumie to tyle. Hip Hop Kemp za nami, a kolejne działania przed. Peace!



Taka troska. Gabi przyjechała ze złamanym palcem na Kemp.






.zulu kuki

I na koniec jeszcze jedno #502photo bo kozackie. Z trasy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz