O własnym dziecku: SHC ELEMENTS


  Za nami trzecia edycja imprezy, której nazwa brzmi "SHC Elements Festival". Z tym festiwalem może trochę polecieliśmy. Albo miało to większe znaczenie przy pierwszej edycji podczas, której scenę wypełniliśmy artystami na dwa dni. W trakcie drugiej, zimowej, to był jeden dzień koncertowy. A trzecia edycja? Tak, to prawda koncertów nie było.
- Co Kuki w tym roku chujowo co?
- W sensie?
- Wiesz no, bez koncertów i w ogóle.

Dla osób, które przybywały na naszą imprezę ze względu na koncerty to z pewnością słaba opcja i powód na to, by nie pojawić się na trzeciej edycji, aczkolwiek dla nas... dla nas to była najlepsza edycja. Dlaczego? No to zaczynamy :)


  SHC Elements powstało w naszych głowach ponad rok temu. Mówiąc w naszych, mam na myśli głowę moją, Michała Chojnackiego oraz braci Lewandowskich, właścicieli firmy Magictown. Siedzieliśmy wspólnie przez wiele długich spotkań omawiając jak byśmy chcieli stworzyć pierwsze prawdziwe targi streetwearowe w naszym kraju. Targi, które będą nawiązywać do takich wydarzeń jak Bread&Butter i Bright w Berlinie czy Agenda w USA. Powstała nazwa, plan i pierwsza próba. Efektem wspólnych wysiłków była duża impreza, którą w trakcie dwóch dni odwiedziło kilka tysięcy ludzi. Impreza sama w sobie zaliczana do udanych, aczkolwiek z perspektywy naszej, organizatorów, czekało nas wiele pracy i zmian do wprowadzenia, by iść w stronę, którą chcemy podążać. Drugim przedsięwzięciem, było zorganizowanie edycji zimowej, która ostatecznie powstała przy współpracy i dzieleniu przestrzeni z organizatorami prestiżowych zawodów sportów ekstremalnych, Baltic Games. Kolejna udana impreza jako impreza. My wróciliśmy do biura zadowoleni z zadowolenia ludzi, lecz także z masą notatek i uwag do samych siebie. To nadal nie to czego szukaliśmy.


  Szukamy targów, czyli miejsca i czasu podczas, którego właściciele swoich biznesów przed zamówieniem towaru do sklepu, będą mogli się z nim zapoznać, porozmawiać o nim. Miejsca i czasu, gdzie ludzie podążający za najlepszymi markami na świecie, będą mogli zobaczyć, co czeka ich w następnych sezonach. I pierwszy raz możemy powiedzieć, że udało nam się stworzyć ten pierwiastek targów. Oczywiście to nie oznaczało odejścia od możliwości sprzedaży. Stworzyliśmy dwie strefy, wyraźnie od siebie oddzielone.





  Przed Zatoką Sztuki od strony parkowej powstała strefa targowa o charakterze B2C - czyli miejsca wystawowe, na których można było zakupić produkt. Wystawiały się marki, projektanci, a także artyści i sklepy. Całość zorganizowana oraz nadzorowana była przez Wojtka Pepłowskiego, który w Bydgoszczy regularnie organizuję imprezę yardsale'ową o nazwie Kramberry. Wojtek idealnie ogarnął temat. Zna go zdecydowanie bardziej, zna swoich klientów i wie jak działać tu zdecydowanie lepiej od nas.


















  W sali kryształowej, czyli w miejscu gdzie rok temu znajdowały się wszystkie stoiska, znajdował się showroom. Przestrzeń, na której mieściły się stoiska prezentujące kolekcje różnych marek streetwearowych. Poza markami należącymi do dystrybucji Magictown, swój produkt prezentowała dystrybucja Hello Distribution. Wierzymy, że przy kolejnych edycjach dystrybutorów będzie więcej. Aczkolwiek Magictown w swojej dystrybucji posiada takie marki jak Stussy, Herschel Supply, KangaROOS, The Hundreds, Undefeated, Hall Of Fame, Crooks&Castles, Ransom, Starter, Mitchell&Ness i wiele innych, które łącznie dają liczbę 24 pozycji. Przed SHC słyszałem kilka razy hasła typu "co to za wyczyn zrobić imprezę pod swoje marki". Magictown jest dystrybutorem nie właścicielem tychże marek i możliwości oraz decyzje wystawienia, były uzgadniane z osobami, które postanowiły, że chcą by ich marki zostały zaprezentowane. 














  To że chcemy tworzyć targi nie oznacza, że odchodzimy od artystycznej części naszej imprezy. Wbrew przeciwnie. Nasza impreza jest dla naszego środowiska. Contest taneczny to klasyk, bez którego ta impreza nie istnieje - tego nie mamy zamiaru zmieniać i cieszę się bardzo, że z edycji na edycję coraz więcej osób decyduje się próbować swoich sił na parkiecie. Nie są to nie wiadomo jak wielkie zawody taneczne - nie to jest celem. Zawsze chciałem, by ludzie w tym świecie trzymali się razem. I nawet jeśli na co dzień nie jest to możliwe z wielu powodów, to fajnie jest widzieć ludzi reprezentujących różne style taneczne i podejścia, w jednym miejscu, tańczących razem. Bez spiny, z dobrą muzyką i chilloutowym klimatem. O to chodzi. Bardzo miło mi się zrobiło, gdy dowiedziałem się, że event taneczny bardzo spodobał się gospodarzom, Zatoce Sztuki i postanowili także od siebie nagrodzić zwycięzce, obdarowując go butelką Hennessy. Spoko.










 Jeśli chodzi o graffiti to nie mogło zabraknąć Riamone. Jest to osoba, z którą współpracujemy od dawna i jest gospodarzem tej strefy. W tym roku swoje działania połączył z kolejnym kotem w tym temacie, Krikiem. Ponadto jakiś czas temu udało nam się dograć kolaborację pomiędzy Riamem, a marką Mitchell&Ness, o czym napiszę niebawem trochę więcej.









  A teraz kolejny, dla mnie najważniejszy element, a zarazem cel naszej imprezy. Środowisko. Z jednej strony branża, z drugiej strony artyści i zajawkowicze. Co za tym idzie? To idealne miejsce, by jedni i drudzy mogli się poznać, a może i nawiązać współpracę. Zapraszamy tancerzy, DJ's, raperów, blogerów, sneakerheadów i wiele innych osób, które na miejscu śmiało mogą zagadać do wystawców, zaprezentować się i dogadać. Z inicjatywą mogą wyjść też wystawcy, widząc na miejscu ludzi, którzy w sieci znani są z dobrego stylu, bądź tancerzy, z których umiejętnościami mogą stworzyć fajny materiał pod swoją markę, sklep, cokolwiek. Możliwości jest tyle ile ma się w głowie pomysłów na to. Najlepsze jest to, że wszystko jest podane jak na tacy. A z racji, że impreza i cały klimat to wakacyjny, luźny vibe, wszystko sprzyja temu, by wynieść z tego wydarzenia jak najwięcej. Dwie strony potrzebują siebie bardzo, a spotkać się i pogadać face2face zawsze lepiej niż składać emaile i czekać na odpowiedź. 


  Ja osobiście cieszę się, że nie zrobiliśmy koncertów. Ostatnio w jakimś materiale z Agendy, ktoś powiedział coś mądrego; "Zawsze możesz postawić przy swoim stoisku ładną, seksowną dziewczynę, ale nie dziw się, że ludzie będą się skupiać na niej, a nie na tym co chciałeś zaprezentować." Podobnie jest z ilością rozrywek na targach. Możemy zrobić wszystko, to nie jest problem. Ale czy wtedy ktokolwiek wspomni o naszej imprezie w charakterze targów? Nie wiem.


Na sam koniec chciałbym podziękować wszystkim zaangażowanym w tą edycję SHC Elements:
Michał Chojnacki aka Michal502, Pióro, Tutor, Adi, Kuba, Paweł oraz Grzegorz Lewandowscy, Halinka, Kacper SMU, Ania Kumpel, Mixon, Natalia Labuda, Kovsai, Wojtek Pepłowski, Cembra, a przede wszystkim Kasia oraz Daniela z Zatoki Sztuki, które pomogły mi ogarnąć masę spraw związanych z organizacją już na miejscu.

Dziękuję bardzo wszystkim zaproszonym gościom za obecność:
Jazzman, Lipskee, Monek, Yowloski, Łukasz Bernat, Endżel, Ladie Syl, DJ Ms, DJ Finger, DJ Winger, DJ Seli, DJ Rink, DJ Chmielix, Riamone, Krik, Fit Lovers, Ylon, Deynn, Omiec, ludziom z Jumpcity oraz wielu, wielu innym.

Dziękuję mediom za wsparcie:
my3miasto.pl, Paint Your Walls 3City, Popkiller.pl, Break.pl, Street-dance.pl


Oraz wielkie pięć dla projektantów i właścicieli marek, z którymi udało mi się pogadać trcohę dłużej:

Cleant, Beat Wear, Aneta z 108 Z.O.O, Urban Flavours, Admirable.





Zdjęcia: Michal502 oraz Mateusz Dębowski

Czas zabrać się za edycję z numerem cztery!
.zulu kuki






0 komentarze:

Prześlij komentarz