Z życia tancerza: Jumpcity #1

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze marzyłem o tym, by zrobić salto w tył. Takie tam małe zwierzenie. No ale Wam przecież powiedzieć mogę! ;)


   Najciekawsze jest to, że im więcej o tym myślałem, tym większa bariera powstawała w mojej głowie, by marzenie wprowadzić w życie. Pewnego razu, jedna z moich podopiecznych, a zarazem super znajoma, Klaudia, zaoferowała wspólny wypad do niedawno powstałego w Gdyni parku trampolin, Jumpcity. Pomysł wydawał mi się hmmm... zajebisty, choć w głowie pojawiało się pewne światełko w barwach czerwieni, przypominające mi, że się tego boję. Już taka blokada, co poradzisz. Aż w końcu przyszedł czas, gdy postanowiłem się tam wybrać...


   W dzisiejszym artykule oprowadzę Was po Jumpcity i pokażę jak to wygląda oraz jak to działa. Jest to pierwszy wpis o tym miejscu, aczkolwiek nie ostatni. Z racji, że jest to artykuł "Z życia tancerza", w następnych postach postaram się Wam pokazać nasze treningi w Jumpcity.

Czy zrobiłem to salto w tył?
Dziś nie wyobrażam sobie mojego programu treningowego bez przynajmniej jednego treningu w tygodniu, właśnie w tym miejscu.
Tak więc zapraszam na wycieczkę!


  Jumpcity to największy park trampolin w Europie, który znajduje się przy ulicy Tadeusza Wenedy 7/9. Mega bliska lokalizacja do centrum, tak samo jak do Dworca Głównego PKP. Opcjonalnie jest to ok 10 minut spacerem z dworca. Moim tempem oczywiście (hehe!)

  Zanim jednak postanowisz się wybrać, polecam Ci zadzwonić i zarezerwować sobie godzinę. Po dodzwonieniu się na numer 58 380 07 70, warto się ładnie przywitać i poprosić o wpisanie w kalendarz. Wiadomo, można po prostu przyjść i zapłacić za wejście, ale czasem bywa tak, że ludzi jest tyle, że więcej nie wejdzie. A szkoda, by było zamiast skakać z radości, skoczyć do domu z poczuciem niepowodzenia misji, nie?

Wchodzimy do środka!



   Nasza przygoda powinna zacząć się tu, przy recepcji. To te właśnie miłe panie odbierają także telefony, gdy chcesz sobie zaklepać czas. Więc prawdopodobnie już się znacie!

Po wybraniu odpowiedniej dla nas oferty czasowej (polecam na początek godzinka, później już tylko więcej!) i zapłaceniu, otrzymujemy kluczyk do szafki w przebieralni oraz zegarek magnetyczny z nabitą ilością czasu, który wykupiliśmy.

My się przebieramy, a jeśli przybył z nami, ktoś kto nie ma ochoty skakać z radości, może sobie pochillować w poczekalni.


   Szczerze nie wiem jak się tam chilluje, bo nie ma na to czasu. Ale domyślam się, że spoko. Fajnie, że jest gdzie usiąść. Szczególnie gdy przychodzi ktoś starszy, po to by jego pociecha wyskakała swoją całą dzikość. Ja też po to tu jestem, a opcji na to jest kilka.


   Przestrzeni jest mnóstwo. Ja sam korzystam głównie z dwóch, czasem trzech. Pierwszą z nich jest numer jeden ze zdjęcia powyżej, czyli Arena Główna. To w tym miejscu zacząłem swoje pierwsze loty. Najwięcej zajawy daje usytuowana na środku ścieżka, która z racji na swoją długość pozwala się dobrze odpalić i szlifować to i owo.





   Drugie miejsce to ścieżki akrobatyczne. Z nich korzystam znacznie rzadziej, ale bywa tak, że ludzi w Jumpcity jest dużo, każdy chce sobie podskoczyć i warto zająć jakiś dobry tor. To jest najlepsze rozwiązanie. Po za tym można katować ze znajomkami, bez działania na zasadzie "po kolei". Każdy może złapać jedną z trzech ścieżek i lecieć z tematem.





  Trzecia miejscówa z moich ulubionych to basen z gąbkami. Początkowo unikałem tego miejsca, ale od kiedy zostało przebudowane, a gąbki zmienione, jaram się potrójnie. Zdecydowanie łatwiej się przemóc z niektórymi wyczynami, gdy wiesz, że wylądujesz miękko. Tutaj między innymi uczę się wkręcić jakąś śrubę czy wycisnąć podwójnego frontflipa.







   Pozostałe przestrzenie to Dodgeball Arena i arena z koszami do koszykówki, gdzie można pakować dobre wsady. Sam osobiście z tych miejsc nie korzystam, ale po innych ludziach widać, że sprawiają im wiele frajdy.




  Specjalistą w lataniu nie jestem, dopiero się uczę. Będąc tutaj na szczęście nie jesteś zdany sam na siebie. Pracuje tu sporo zajawkowiczów, którzy chętnie Ci pomogą, zaczynając od dobrej rozgrzewki, po kilka wskazówek odnośnie wykonywania akrobacji. Jedyne co mogę poradzić ja to zabrać ze sobą wygodne dresy bądź spodenki do skakania, ręcznik i wodę. No i przede wszystkim pomyśleć o tym pierwszym...



... chyba, że chcesz umilić pobyt tutaj innym. ;)

  Tak jak wspomniałem wcześniej to mój pierwszy wpis na temat tego miejsca. W kolejnych postaram się Wam pokazać fragmenty naszych treningów. Jeśli chcesz dołączyć do mnie to wiedz, że Jumpcity odwiedzam w różne dni, ale wtorki atakuję niemal 100% obecnością. Zawsze można zbić piątkę i polatać razem!


.zulu kuki

0 komentarze:

Prześlij komentarz